Wyrok dożywotniego
więzienia dla Tomasza Suszyny, który w marcu 1999 r. podczas obrzędu satanistycznego
wraz ze skazanym na 25 lat więzienia Robertem Krakowianem zamordował dwoje
młodych ludzi, jest ostateczny. Tak zdecydował wczoraj Sąd Najwyższy,
odrzucając jako oczywiście bezzasadną kasację obrońcy Suszyny.
Zbrodnia, jakiej dokonali 2 marca 1999 r. Tomasz Suszyna (miał wtedy 21
lat) i Robert Krakowian (20 lat) wstrząsnęła opinią publiczną nie tylko
w województwie śląskim. W bunkrze na terenie Rudy Śląskiej zorganizowali
oni obrzęd satanistyczny, podczas którego zamordowali swoich znajomych:
Kamila W. (18 lat) i Karinę M. (19 lat), zadając im po 19 ciosów nożem.
W ten sposób mieli złożyć ofiarę szatanowi. Zabójcy planowali później
popełnić samobójstwo, ale zabrakło im odwagi. Suszyna był też oskarżony
o podżeganie Krakowiana do zabójstwa swojej dziewczyny. Ten nie zdobył
się na to. W marcu 2000 r. katowicki Sąd Okręgowy skazał Suszynę na dożywotnie
wiezienie, a Krakowiana na 25 lat. W uzasadnieniu wyroku stwierdził, że
"życie pokrzywdzonych miało stanowić ofiarę złożoną szatanowi dla uzyskania
jego przychylności". Orzeczenie to ostało się w drugiej instancji.
Kasację od niego złożył obrońca Suszyny. Napisał w niej - na rozprawie
był nieobecny - że jego klienta skazano niewspółmiernie do stopnia winy,
a przy ferowaniu wyroku nie uwzględniono jego młodego wieku. Zakwestionował
też ocenę, że "zabójstwa zostały popełnione w wyniku motywacji zasługującej
na szczególne potępienie".
Prokurator Prokuratury Krajowej wniósł o uznanie skargi za oczywiście
bezzasadną.
Sąd Najwyższy podzielił ten pogląd. W uzasadnieniu postanowienia stwierdził
m. in., że zbrodnia wywołała powszechną odrazę, oburzenie i gniew. Nie
było też żadnych podstaw do zakwestionowania stwierdzenia, że motywy działania
sprawców zasługiwały na szczególne potępienie.
J.O.
Za dziennikiem Rzeczpospolita
Sąd Najwyższy oddalił kasację w sprawie satanisty
Jako "oczywiście
bezzasadną" Sąd Najwyższy oddalił we wtorek kasację obrońcy Tomasza Suszyny,
skazanego na dożywocie za rytualne zabójstwo dwojga znajomych w Rudzie
Śląskiej.
2 marca 1999 r. Tomasz Suszyna i Robert Krakowian zwabili znajomych -
Kamila W. i Karinę M.- do opuszczonego bunkra w Rudzie Śląskiej-Halembie,
pod pretekstem uczestnictwa w satanistycznym seansie. W umówionym momencie,
w czasie wygłaszania satanistycznych formułek po łacinie, Robert zadał
kilka ciosów nożem Kamilowi, a Tomasz Karinie. Kamil, wspólnie z oskarżonymi
i innymi jeszcze młodymi osobami z Rudy Śląskiej, od 1996 roku uczestniczył
w satanistycznych seansach w bunkrze. Suszyna w chwili dokonania przestępstwa
miał 21, a Krakowian 19 lat.
W marcu 2000 r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał Tomasza Suszynę na dożywocie,
a Roberta Krakowiana - na 25 lat więzienia. W lipcu 2000 r. Sąd Apelacyjny
w Katowicach utrzymał ten wyrok. Sąd I instancji, a następnie SA uznały,
że zabójstwo człowieka w imię realizowania jakiejkolwiek ideologii powinno
być szczególnie potępione.
Obrońca Suszyny (który we wtorek nie stawił się w SN) wniósł kasację od
wyroku, zarzucając mu rażące naruszenie przepisów prawa, zwłaszcza niewspółmierność
orzeczonej kary w stosunku do popełnionego czynu. Według obrońcy Suszyny,
tak wysoka kara w stosunku do młodocianego nie spełnia swojej wychowawczej
roli, sprawę zaś należy skierować do ponownego rozpoznania przez Sąd Apelacyjny
w Katowicach. Obrońca Suszyny uznał też, że czyn jego klienta nie zasługuje
na szczególne potępienie.
Prokurator Krzysztof Parchimowicz odrzucał te argumenty. Stwierdził, że
zarówno sąd I jak i II instancji uznały, że czyn Suszyny zasługuje na
szczególne potępienie, a wymiar orzeczonej wobec niego kary jest właściwy,
gdyż nie jest on młodociany (Suszyna w chwili dokonania morderstwa miał
bowiem 21 lat, a przestępca ma status młodocianego, jeśli w dniu popełniania
przestępstwa nie skończył lat 18). Przypomniał też, że sądy przy wydawaniu
wyroków biorą pod uwagę - oprócz kodeksów - wartości moralne, zwyczaje
i obyczaje.
Sąd Najwyższy podzielił opinię prokuratora i oddalił kasację obrońcy Suszyny
jako "oczywiście bezzasadną". "Nieprawny jest argument obrońcy, który
domaga się uznania innej motywacji, by nie potępiać jego klienta. Tu nie
ma innej motywacji, niż zabójstwo w imię szatana" - mówiła w ustnym uzasadnieniu
sędzia Halina Gordon-Krakowska. "Trudno znaleźć lepszy przykład sprawy
zasługującej na potępienie" - dodała.