|
Morderstwo ekspedientki w Sierakowie i rocznego Pawełka (wielokrotny morderca) |
||
|
Morderstwa z regionu: Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 26.11.2010 r. Morderca dwóch kobiet i dziecka zostanie za kratkami PAP | dodane 2006-03-01 (11:50) Skazany na dożywocie morderca, 23-letni Daniel Sz. spod Poznania - który między majem a wrześniem 2002 r. zabił dwie kobiety i dziecko - zostanie w więzieniu. Sąd Najwyższy oddalił kasację jego obrońcy. Oznacza to, że według prawa Daniel Sz. nie może już w Polsce odwoływać się od wyroku. 23-latek za pośrednictwem swego obrońcy wniósł w ubiegłym roku o kasację wyroku skazującego go na dożywocie. Sąd Okręgowy w Poznaniu w 2004 r. uznał go winnym zabójstwa ekspedientki Marzeny W. Wyrok ten podtrzymał rok później poznański Sąd Apelacyjny. Do zbrodni doszło w lipcu 2002 roku w Sierakowie (Wielkopolskie). Morderca podczas wycieczki rowerowej zatrzymał się w sklepie, by kupić wodę mineralną. Gdy ją wypił, uderzył ekspedientkę pięścią w twarz, potem czterokrotnie pchnął ją nożem. Gdy kobieta skonała, Dariusz Sz. zabrał z kasy sklepu niespełna 400 zł, wsiadł na rower i odjechał. Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu toczy się też proces, w którym Sz. odpowiada za zabójstwo rocznego chłopca oraz własnej babci. Do zabójstwa rocznego Pawełka doszło na początku września 2002 roku. W lesie niedaleko Zakrzewa w woj. wielkopolskim znaleziono zwłoki chłopca i jego matkę - ciężko pobitą i nieprzytomną. Jak wykazało śledztwo, mordercą był Daniel Sz., który wcześniej, w maju 2002 roku, udusił też własną babcię. Zrobił to, by ukraść jej cztery złote pierścionki. Sz. na sumieniu ma też rozboje i włamania. W trakcie śledztwa Daniel Sz. przyznał się do morderstw. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Coś we mnie wstąpiło. Jestem bezkonfliktowy i zazwyczaj spokojny - mówił. Sąd Najwyższy oddalając jego kasację od wyroku za zabójstwo ekspedientki uznał ją za "oczywiście bezzasadną". Nie zgodził się z obrońcą Sz., który uważał, że sąd skazując jego klienta nie rozstrzygnął wątpliwości dotyczących alibi oskarżonego na jego korzyść. (neska) Za serwisem WP z dn. 01.03.2006 r. Mordował bez powodu 2005-01-20, Aktualizacja: 2005-01-20 08:59 Barbara SADŁOWSKA W maju udusił swoją babcię. W lipcu zadźgał nożem ekspedientkę pod Rawiczem. We wrześniu zaatakował w Zakrzewie młodą kobietę i udusił jej rocznego synka. Miał zaledwie 19 lat. W maju udusił swoją babcię. W lipcu zadźgał nożem ekspedientkę pod Rawiczem. We wrześniu zaatakował w Zakrzewie młodą kobietę i udusił jej rocznego synka. Miał zaledwie 19 lat. Został aresztowany 24 września 2002 r. jako podejrzany o popełnienie potwornej zbrodni: uduszenie rocznego dziecka i niemal śmiertelne skatowanie jego matki. Przyznał się. Do zbrodni popełnionej w podpoznańskim Zakrzewie i do wcześniejszego uduszenia... własnej babci. Rok później przyznał się także do zamordowania ekspedientki pod Rawiczem. Wdzięczność wnuczka Był 29 maja 2002 r. Daniel, jadąc na ryby, odwiedził babcię Teresę J., która także mieszkała w Grodzisku Wlkp. Starsza pani poczęstowała go herbatą. Dała mu 20 zł. Właściwie nie wiadomo dlaczego Daniel nagle podszedł od tyłu do fotela, na którym siedziała, zdjął z oparcia szal, zawiązał babci na szyi i po prostu udusił. Patrzył, jak umiera, a potem z palców ściągnął cztery złote pierścionki. - Rozebrałem babcię, bo chciałem, żeby pomyśleli, że to jakiś zboczeniec - przyznał potem. Pierścionki sprzedał w lombardzie, żeby kupić narkotyki. Rower plus feta Lubił bowiem jeździć rowerem po działce amfetaminy. 23 lipca 2002 r. wziął pół grama. Wyjechał z Grodziska i dotarł aż pod Rawicz. W Sierakowie wszedł do sklepu "Dosia", w którym pracowała 20-letnia Marzena W. Kiedy dziewczyna wydawała mu resztę, zobaczył pieniądze w kasie fiskalnej. Ogłuszył Marzenę ciosem wyćwiczonym na karate i wziął pieniądze z kasy. Ekspedientka jednak odzyskała przytomność i zaczęła krzyczeć. Daniel wziął nóż z lady i zadał jej kilka ciosów. Jeden z nich był śmiertelny. Ostatni spacer Podpoznańskie Zakrzewo o- taczają od od zachodu lasy i zagajniki. 5 września 22-letnia Patrycja wyszła po południu na spacer z rocznym synkiem. Tam zaatakował ją Daniel Szymanowski. Podszedł do niej od tyłu i zaczął dusić plastikową linką. Potem uderzył pięścią w nasadę nosa. Patrycja straciła przytomność. Jej synek był już na tyle duży, by się przestraszyć. Daniela zdenerwował płacz dziecka. Założył chłopczykowi bluzę na głowę i zaczął dusić. Gdy matka ocknęła się i zaczęła krzyczeć, z całej siły uderzył ją drągiem w głowę. Myślał, że ją zabił. Przeciągnął ciało głębiej w las i rozebrał. Po czym wrócił do wózka i udusił dziecko. Ciało chłopczyka ukrył w śmieciach. Dlaczego Daniel Szymanowski zabił tak małe dziecko, które w niczym nie mogło mu zagrozić? Później sam powiedział, że denerwuje się, jak mu ktoś przeszkadza. Wpada wtedy w furię... Dwa procesy W poznańskim Sądzie Okręgowym jednocześnie toczyły się dwa procesy Daniela Szymanowskiego. 30 października 2003 r. rozpoczęła się sprawa mordu w Zakrzewie. Cztery miesiące później Daniel stanął przed sądem jako os- karżony o zabójstwo pod Rawiczem. Wyrok w tej sprawie - pierwsze dożywocie - zapadł we wrześniu ubr. Tydzień temu zakończył się drugi proces Daniela, któremu na ławie oskarżonych towarzyszył brat Krzysztof. Odpowiadali razem za serię napadów na sklepy w Grodzisku Wlkp. Prokurator zażądał wówczas dożywocia dla Daniela. Dla jego brata - 6 lat. Adwokat Eugeniusz Michałek, który bronił Daniela z urzędu, na jego korzyść mógł podać tylko młody wiek. Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Sprawiedliwa odpłata Ogłosił go sędzia Dariusz Kawula: Daniel Szymanowski jest winny. Wyliczył kary: dwa dożywocia, raz 25 lat, po kilka za rozboje. Pozbawienie praw publicznych na 10 lat. Orzeczona kara łączna: dożywotnie pozbawienie wolności. - Dokonał szczególnie ok- rutnych i odrażających czynów, a podczas ponaddwuletniego procesu nie okazał ani cienia wyrzutów sumienia. Wyrażona tak brutalnym działaniem pogarda oskarżonego dla ludzkiego życia wymaga sprawiedliwej odpłaty - mówiła sędzia Małgorzata Susmaga. - Tylko najsurowsza kara ochroni społeczeństwo przed tak zwyrodniałymi ludźmi jak oskarżony. Krzysztofa sąd potraktował łagodniej: dostał trzy lata, z których już dwa "odsiedział". Wczoraj brat Daniela opuścił areszt. Mały, podły tchórz Daniel nie jest chory ani upośledzony psychicznie. Biegli zdiagnozowali u niego jedynie osobowość typu psychopatycznego i uzależnienie od narkotyków. Stwierdzili, że nawet w przypadku tak młodego człowieka, resocjalizacja będzie nieskuteczna. Danielowi obce są uczucia wyższe. Odebrał życie staruszce i małemu dziecku. Ten młody, wysportowany mężczyzna atakował zachodząc ofiarę od tyłu. Nawet, jeżeli była to tak niewysoka, drobna dziewczyna jak Patrycja Nowakowska. Czy to przypadek, że zawsze atakował dużo słabszych od siebie? Nagroda "Gazety Poznańskiej" 7 września 2002 roku redakcja "Gazety Poznańskiej" dołączyła do akcji poszukiwania mordercy z Zakrzewa, wyznaczając nagrodę - 5 tys. zł. - dla Czytelnika, który zidentyfikuje sprawcę na podstawie portretu pamięciowego. Gwarantowaliśmy pełną anonimowość. 4 października nagrodę odebrał mężczyzna, który rozpoznał Daniela. Chciał pozostać anonimowy. Odebrał dziecko i zdrowie 24-letnia Patrycja Nowakowska przyszła wczoraj na ogłoszenie wyroku. - Wyrok to wyrok, a rana w sercu i psychice zostanie - mówiła. - Tu w sądzie, nie mogłam patrzeć w jego oczy - w jego oczach nie można niczego zobaczyć. Są puste. On się niczym nie przejmuje. Zabrał życie najważniejszej dla mnie osoby. Zabrał mi zdrowie. Do dziś Patrycja odczuwa skutki brutalnego ataku Daniela, który połamał jej kości czaszki. Mówiła, że robi się jej słabo, kręci w głowie. Otrzymała orzeczenie o częściowej niezdolności do pracy, ale renta nie przysługuje. - Mam tylko papierek. Ani ubezpieczenia, ani zasiłku. Rodzice mnie utrzymują - mówiła Patrycja. Jej losem nie zainteresowało się żadne stowarzyszenie pomagające ofiarom przestępstw. Daniel został skazany na utrzymanie podatników. Jego ofiara musi sobie radzić sama. Pierwsze dożywocie Podczas procesu przed poznańskim Sądem Okręgowym Daniel jako oskarżony o zamordowanie ekspedientki w Sierakowie pod Rawiczem, odwołał swoje wcześniejsze wyjaśnienia. Stwierdził, że nie zabił Marzeny W. Wcześniej przyznał się, bo zasugerowała go policja, a on był udręczony ciągłymi przesłuchaniami. Wypytywano go o niewyjaśnione zabójstwa w Puszczykowie, Białogardzie, Trójmieście i Rawiczu... Tłumaczył, że potrafił opisać sklep w Sierakowie oraz wygląd dziewczyny, bo policja pokazała mu wcześniej zdjęcia i kasetę. - Mówili: przyznaj się, wiemy, że to zrobiłeś. I tak masz dożywocie. Jedna głowa w tą, czy w tą, nie zrobi ci żadnej różnicy - mówił Daniel. - Obiecywali, że jak się przyznam do jeszcze jednego zabójstwa, jest szansa, że zrobią ze mnie "czubka". Twierdził więc, że nie jest winny tej zbrodni, a 23 lipca był w pracy w Grodzisku. Sąd mu jednak nie uwierzył. Na liście obecności z tego dnia parafka Daniela była zapisana na literce "n". Sąd uznał go winnym zabójstwa Marzeny W. Wymierzył najsurowszą karę - dożywocie. Patrycja Nowakowska matka Pawełka To, że całe życie spędzi w więzieniu, to jest może jakaś ulga, ale synkowi nic życia nie wróci. Eugeniusz Michałek adwokat Daniela Nie kwestionując ogromu nieszczęść, coś strasznego dzieje się w życiu tego młodego człowieka i nie wiadomo dlaczego... Za serwisem Naszemiasto - Gniezno z dn. 20.01.2005 r. Sąd uprawomocnił pierwszy wyrok dożywocia dla Daniela Szymanowskiego rre 2005-01-20, ostatnia aktualizacja 2005-01-20 00:00 Poznański sąd apelacyjny utrzymał w czwartek wyrok dożywocia dla 21-letniego Daniela Szymanowskiego za zamordowanie ekspedientki spod Rawicza. Do zbrodni doszło w lipcu 2003 r. w sklepie w Sierakowie. 19-letni wówczas Daniel zabił nożem 22-letnią kobietę, bo potrzebował pieniędzy. We wrześniu ub. roku poznański Sąd Okręgowy wymierzył mu za to karę dożywocia. Wczoraj Sąd Apelacyjny uprawomocnił ten wyrok. Przypomnijmy, że środę sąd okręgowy wymierzył Danielowi Szymanowskiemu jeszcze dwa wyroki dożywocia za zamordowanie własnej babci i rocznego dziecka we wsi Zakrzewie. Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 20.01.2005 r. Zabijał dziecko na oczach matki Okrutni mordercy mogą dostać dożywocie... tylko dożywocie Daniel Szymanowski (21 l.) z Grodziska Wielkopolskiego to seryjny morderca. Zamordował roczne dziecko i usiłował zabić jego matkę. Wcześniej udusił własną babcię! W środę sąd ogłosi w jego sprawie wyrok. Bliscy ofiar mówią: dożywocie to za mała kara dla tego potwora! Ta zbrodnia wstrząsnęła Polską. W Zakrzewie pod Poznaniem zamordowano roczne dziecko. Matka chłopca cudem przeżyła. Gdy złapano sprawcę, wyszło na jaw, że to seryjny morderca. Prokurator Grzegorz Kołacz: - Gdyby nie został złapany, zabijałby dalej. Prokurator podkreśla, że morderca nie miał żadnych motywów, dlatego społeczeństwo musi być przed nim chronione. Jedyna kara to dożywocie. Tragiczny spacer 5 września 2002 r. Jest upalnie. Ok. godz. 15 Patrycja Nowakowska (wtedy 22 lata) wychodzi na spacer z rocznym synkiem Pawełkiem. Idzie z wózkiem do lasu. Zawsze jest tu wielu ludzi, dzieci chodzą tędy na kąpielisko. - Nagle ktoś się na mnie rzucił. Chwycił od tyłu i zaczął dusić. Bandyta katuje kobietę. Okłada ją po głowie pięściami i gałęzią. Pawełek zaczyna płakać. To denerwuje napastnika. Rzuca się na dziecko, owija mu głowę sweterkiem, potem przydusza jego twarz do ziemi. W tym momencie coś go płoszy. Możliwe, że słyszy nadjeżdżający motocykl. Wsiada na rower i ucieka. Jest pewien, że zabił nie tylko dziecko, ale też matkę. Chłopcy jadący motorem widzą leżącą Patrycję. Znają jej brata, więc szybko ruszają po pomoc. Po chwili na miejscu jest pani Aleksandra (42 l.), mama Patrycji. - Powiedzieli mi, że coś się stało. Na miejscu znalazłam skatowaną córkę. Pawełka nie było. Myślałam, że go porwano - opowiada roztrzęsionym głosem kobieta. Na miejsce przyjeżdża pogotowie i policjanci. Przy leżącej kłodzie drewna znajdują zwłoki Pawełka przykryte folią. Matka w ciężkim stanie trafia do szpitala, ma m.in. złamany nos, rozbite oczodoły. Krwawi z uszu i nosa. To prawdziwe potwory Policja powołuje specjalną grupę poszukiwawczą. W okolicy są pokazywane portrety pamięciowe mordercy. 21 dni później ktoś zawiadamia policję, że w niedalekim Stęszewie widziano mężczyznę z rowerem, który spał w stogu siana. Kiedy policja łapie Daniela Sz., okazuje się, że to prawdziwy potwór. Oprócz trzech morderstw dokonywał też rozbojów w Grodzisku i okolicach. Śledczy szybko odkryli, że to on zabił w maju własną babcię. Zrabował jej cztery pierścionki, które potem sprzedał w lombardzie. W lipcu zabił i obrabował eskpedientkę w Rawiczu. Daniel Sz. ma dwóch braci i dwie siostry. Krzysztof siedzi z nim na ławie oskarżonych, bo stał na czatach w czasie rozboju Daniela. Jest jeszcze drugi brat Patryk i dwie siostry: Klaudia i Dominika. Sąsiedzi mają mieszane zdania na temat rodziny Sz. - Daniel i jego brat to były prawdziwe potwory. Powybijali koty na podwórzu. Bili inne dzieci - mówi Piotr Bryjak. - Teraz boimy się ich brata Patryka, który sprowadza tu swoich kolegów. Inni sąsiedzi mówią co innego. - Byliśmy w szoku, gdy się dowiedzieliśmy. To był normalny chłopak, mówił dzień dobry, sąsiadom pomagał. Może trochę dziecinny? - mówi się na podwórzu. Nieoficjalnie wiemy, że rodzina Sz., a szczególnie Patryk, jest pod obserwacją policji. prof. Janusz Czapiński (54 l.), psycholog społeczny - Polacy nie wierzą w resocjalizację - Polacy domagają się kary śmierci, ponieważ czują się coraz bardziej zagrożeni, słysząc o kolejnych morderstwach. Nie wierzą w skuteczność resocjalizacji. Kara śmierci jest skuteczna tylko wobec pojedynczych morderców. Osobiście jestem za bezwzględnym dożywociem jako najwyższą formą kary. W Polsce nie można wieszać W Polce od 17 lat nie wykonuje się wyroków śmierci. 28-letni morderca, Andrzej Cz., był ostatnim skazanym na najwyższy wymiar kary. Powieszono go w Krakowie w 1988 roku. Następne wyroki śmierci zawieszano. W 1995 roku Sejm zawiesił wykonanie kar śmierci na 5 lat. Jednak już dwa lata później posłowie zdecydowali o całkowitym zniesieniu tej kary, co związane było z dostosowaniem naszego prawa do przepisów obowiązujących w Unii Europejskiej. Teraz nawet wielokrotnego mordercę można skazać najwyżej na dożywocie. Kara śmierci też nie byłaby dobra - Wyrok dożywocia to za mało, ale kara śmierci też nie byłaby dobra. On powinien poczuć i zrozumieć, jaką krzywdę wyrządził - mówi Patrycja Nowakowska. W środę pojedzie na ogłoszenie wyroku. Ma nadzieję, że gdy usłyszy: "dożywocie", będzie trochę spokojniejsza. - Ale dziecka i tak mi nikt nie wróci - podkreśla. Szymon Mazur, Zakrzewo, Grodzisk Wielkopolski UMES Niewinny morderca? 2004-09-01, Aktualizacja: 2004-12-18 12:57 BAS Dziś przed poznańskim Sądem Okręgowym stanie Daniel Sz., morderca z Zakrzewa - jako oskarżony o zabójstwo ekspedientki pod Rawiczem. Do tej drugiej zbrodni nie chce się przyznać. Czy sąd mu uwierzy? Od jesieni toczy się jego proces, w którym odpowiada za uduszenie własnej babci oraz dziecka w Zakrzewie i napaści na jego matkę. 21-letni obecnie Daniel Sz. przyznał się do obu tych zbrodni. Śmierć na rowerze Prokuratura twierdzi, że jest także sprawcą mordu pod Rawiczem. Do tej zbrodni przyznał się we wrześniu ubr. Opisał, jak 23 lipca 2002 r. wybrał się rowerem na wycieczkę. Będąc pod wpływem amfetaminy zajechał aż pod Rawicz. Wszedł do sklepu w Sierakowie, aby kupić wodę mineralną. Kiedy ekspedientka wydawała mu resztę, zauważył w kasie pięćdziesiątki i setki. Żeby je ukraść, ogłuszył dziewczynę. - Nie zauważyłem, jak wstała. Zaczęła krzyczeć - wyjaśniał we wrześniu Daniel Sz. - Wpadłem w furię... Dalej relacjonował, że chwycił leżący na ladzie nóż i zadał nim kilka ciosów. Jeden z nich okazał się śmiertelny dla 20-letniej Marzeny W. Winny do wszystkiego? Jednak w marcu br., podczas pierwszej rozprawy przed Sądem Okręgowym, Daniel odwołał swoje wyjaśnienia. - Przyznałem się, bo przechodziłem załamanie nerwowe - powiedział. Tłumaczył, że potrafił opisać sklep oraz wygląd dziewczyny, bo policja pokazała mu wcześniej zdjęcia i film wideo. - Mówili: przyznaj się, wiemy, że to zrobiłeś. I tak masz dożywocie. Jedna głowa w tą, czy w tą, nie zrobi ci żadnej różnicy - mówił Daniel Sz. - Obiecywali, że jak się przyznam do jeszcze jednego zabójstwa, jest szansa, że zrobią ze mnie "czubka". Chłopak twierdził, że próbowano mu także przypisać zabójstwo uczennicy w Puszczykowie. Wielokrotnie przesłuchiwano na okoliczność innych morderstw, m.in. w Białogardzie i Gdańsku. Nie chciał się przyznać... Brak odcisków "Za" wersją Daniela jest także jego leworęczność, brak odcisków palców na miejscu zbrodni oraz lista obecności w zakładzie pracy. Sąd próbuje ustalić, czy faktycznie oskarżony ją podpisał. Jeżeli tak, to nie mógł zamordować dziewczyny. Za serwisem Naszemiasto - Szamotuły z dn. 18.12.2004 r. Poznań: Rozpoczął się proces o zabójstwo ekspedientki Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się w środę proces 21-letniego Daniela Sz,. któremu prokuratura zarzuca zabójstwo ekspedientki z Sierakowa (woj. wielkopolskie). Przed tym samym sądem w innym procesie oskarżony Sz. odpowiada za zabicie rok wcześniej w Zakrzewie (woj. wielkopolskie) rocznego chłopca i usiłowanie zabójstwa matki dziecka. Według prokuratury 23 lipca 2002 roku mężczyzna podczas wycieczki rowerowej zabił ekspedientkę w sklepie, w którym kupował wodę mineralną. Najpierw miał ją uderzyć pięścią w twarz, potem zadać kilka ciosów nożem. Według prokuratury, po zabiciu kobiety Sz. zabrał z jej portfela 150 zł, a z kasy sklepu 390 zł. Podczas środowej rozprawy Sz. nie przyznał się do winy. Przyznał się wcześniej, podczas śledztwa. Przed sądem wyjaśniał, że w trakcie śledztwa sugerowano mu dużo faktów, obiecywano, że trafi do szpitala psychiatrycznego oraz że był zmęczony dużą liczbą przesłuchań w różnych sprawach. Chciał mieć spokój, dlatego się przyznał. Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu toczy się też proces Sz. oskarżonego o zabicie rocznego Pawełka i usiłowanie zabójstwa jego matki. Do zabójstwa doszło na początku września 2002 roku. W lesie niedaleko Zakrzewa znaleziono zwłoki chłopca oraz pobitą do nieprzytomności matkę dziecka. Policja na podstawie zeznań okolicznych mieszkańców sporządziła portret pamięciowy domniemanego zabójcy, a komendant wojewódzki policji powołał do rozwikłania tej sprawy specjalną grupę. Do zatrzymania Daniela Sz. doszło na podstawie opublikowanego w mediach portretu pamięciowego. Oskarżonemu grozi dożywocie. Za serwisem Onet.pl z dn. 03.03.2004 r. 21-letni wielokrotny zabójca Prokuratura Okręgowa w Poznaniu postawiła 21-letniemu Danielowi Sz. zarzut zabójstwa ekspedientki z Sierakowa. Prokuratura twierdzi, że mężczyzna dopuścił się zabójstwa jeszcze kilku osób. We wrześniu 2003 roku Daniela Sz. oskarżono również o zabicie rok wcześniej w Zakrzewie (woj. wielkopolskie) rocznego chłopca i usiłowanie zabójstwa matki dziecka. Pięć miesięcy wcześniej mężczyzna miał zabić - według prokuratury - swoją babcię. Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa ekspedientki trafił do Sądu Okręgowego w Poznaniu - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w stolicy Wielkopolski. "Podczas śledztwa w sprawie zabójstwa dziecka, rocznego Pawełka, usiłowania zabójstwa jego matki i kilku napadów z nożem w ręku policja zaczęła przypuszczać, że Daniel Sz. jest również odpowiedzialny za zabójstwo ekspedientki w lipcu 2002 roku w Sierakowie. Oskarżony przyznał się do winy" - powiedział prokurator Adamski. Według prokuratury, po zabiciu ekspedientki Sz. zabrał z portfela ofiary 150 zł, a z kasy sklepu 390 zł. "Oskarżonemu grozi kara dożywocia. Taka sama kara grozi mu za zbrodnie objęte poprzednim aktem oskarżenia" - dodał Adamski. Do zabójstwa rocznego Pawełka doszło na początku września 2002 roku. W lesie niedaleko Zakrzewa znaleziono zwłoki rocznego chłopca oraz pobitą do nieprzytomności matkę dziecka. Policja na podstawie zeznań okolicznych mieszkańców sporządziła portret pamięciowy domniemanego zabójcy, a komendant wojewódzki policji powołał do rozwikłania tej sprawy specjalną grupę. Do zatrzymania Daniela Sz. doszło na podstawie opublikowanego w mediach portretu pamięciowego. Za serwisami WP, Onet.pl z dn. 08.01.2004 r. Przyznał się do zabójstwa rocznego chłopca Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces Daniela Sz. oskarżonego o dokonanie dwóch zabójstw - rocznego dziecka i własnej babci oraz usiłowanie zabójstwa, trzy rozboje z bronią w ręku i trzy włamania. Oskarżony przyznał się przed sądem do wszystkich zarzucanych mu czynów. Obok Daniela Sz. na ławie oskarżonych zasiadł jego brat Krzysztof Sz., który brał udział w rozbojach. We wrześniu 2002 roku w lesie niedaleko Zakrzewa znaleziono zwłoki rocznego Pawełka oraz jego matkę, pobitą i nieprzytomną. Wcześniej w maju 2002 roku Daniel Sz. udusił własną babcię, której zabrał cztery złote pierścionki. Za serwisem Onet.pl z dn. 30.10.2003 r. Zabił dziecko i babcię na początek? Dokonanie dwóch zabójstw - własnej babci i rocznego dziecka - zarzuca prokuratura 21-letniemu Danielowi Sz. Zarzuca mu się także usiłowanie zabójstwa, trzy rozboje z bronią w ręku i trzy włamania. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Poznaniu - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Mirosław Adamski. "Danielowi Sz. zarzucamy dokonanie zabójstwa rocznego Pawełka i usiłowanie zabójstwa jego matki. Przyjęliśmy, że sprawca działał w celu pozbawienia jej życia" - powiedział Adamski. Do przestępstwa doszło na początku września 2002 roku. W lesie niedaleko Zakrzewa znaleziono zwłoki rocznego chłopca i jego matkę, która była pobita i nieprzytomna. Policja na podstawie zeznań okolicznych mieszkańców sporządziła portret pamięciowy domniemanego zabójcy, a komendant wojewódzki policji powołał do rozwikłania tej sprawy specjalną grupę. Do zatrzymania Daniela Sz. doszło na podstawie opublikowanego w mediach portretu pamięciowego. Prokurator Adamski dodał, że w toku śledztwa Sz. przyznał się, że w maju 2002 r. zabił swoją babcię. "Po zabójstwie dokonał kradzieży jej czterech pierścionków. Jeżeli chodzi o rozboje, to straty były nieduże, ale dokonał ich z bronią palną w ręku" - powiedział Adamski. W dniu skierowania aktu oskarżenia do sądu Daniel Sz. wziął udział w wizji lokalnej dotyczącej kolejnego zabójstwa, o które go podejrzewano - morderstwa sprzedawczyni w Rawiczu w lipcu 2002. Wyniki wizji i wyjaśnienia złożone przez niego świadczą o tym, że Daniel Sz. jest sprawcą zbrodni - poinformował nadkom. Jarosław Szemerluk z zespołu prasowego wielkopolskiej policji. Prokurator Adamski poinformował, że zabójstwo sprzedawczyni zostanie objęte osobnym aktem oskarżenia. W czasie śledztwa biegli psychiatrzy orzekli, że zabijając i dokonując napadów oskarżony wiedział, co robi. Razem z Danielem Sz., któremu grozi kara dożywocia, przed sądem stanie również jego brat Krzysztof. "Zarzucamy mu współudział w trzech rozbojach. Grozi mu za to 15 lat więzienia" - dodał Adamski. (reb) Za serwisem WP z dn. 12.09.2003 r. Mord w biały dzień 2002-07-24, Aktualizacja: 2004-12-18 00:24 STK Wczoraj nieznana kobieta powiadomiła rawicką straż pożarną, a ta rawicką policję, że w sklepie "Dosia" w Sierakowie leży martwa ekspedientka. Mordercy poderżnęli jej gardło. Rawiczanie są wstrząśnięci śmiercią 20-letniej sprzedawczyni. Rawicka policja została postawiona na nogi o godz. 14.40. Na miejsce zbrodni - do niedużego sklepu spożywczego "Dosia" na styku Rawicza i wioski Sierakowo przybyli komendanci powiatowi KPP w Rawiczu. Odrażający mord Policjanci potwierdzili, że 20-letnia ekspedientka, miała poderżnięte gardło. Była mieszkanką Sarnowy. - Dla paru złotych odebrano młodziutkiej dziewczynie życie. To barbarzyństwo wołające o pomstę do nieba - stwierdzili sąsiadujący obok sklepu mieszkańcy. Natychmiast powiadomiono Komendę Wojewódzką Policji w Poznaniu. Wkrótce przybył prokurator i lekarz sądowy. Ustalono, że zabójstwa dokonano między godz. 14.00 a 14.40. Zabezpieczono ślady, których sprawcy pozostawili w sklepie niemało. Dlaczego zamordowali? - Świadkowie stwierdzili, że byli to przypuszczalnie dwaj mężczyźni. Sporządzamy ich portrety pamięciowe. Czekamy na ekspertów, którzy zinterpretują ślady. Musimy bardzo starannie przygotować poszukiwanie zabójców, bo sprawa dotyczy najcięższego przestępstwa - przeciw ludzkiemu życiu - powiedział mł. insp. Waldemar Horodko, komendant powiatowy policji w Rawiczu. Prokuratura Rejonowa w Rawiczu i policja próbują ustalić motywy zbrodni. Sklepik spożywczy, w którym rozegrała się tragedia, był mały. W kasie nie mogło być za dużo pieniędzy. Sklep był oblegany przez drobnych pijaczków z okolicy. Ale w porze obiadowej musiało ich nie być pod sklepem. Za serwisem Naszemiasto - Śrem z dn. 24.07.2002 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 13.01.2004 r. |
||