|
Morderstwo 17-letniej licealistki w Skarszewach |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Dożywocie i 25 lat więzienia za zabójstwo 17-latki Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy wyroki dożywotniego więzienia dla dwóch mężczyzn, oskarżonych o zabójstwo 17-letniej dziewczyny w Borównie k. Skarszew (Pomorskie). Trzeciemu sprawcy sąd obniżył karę z dożywotniego więzienia do 25 lat. Marlena F. zginęła na skutek wybuchu bomby podłożonej pod samochodem. Ofiarą zbrodni miał być jej ojciec. Wyrok jest prawomocny. Poprzednie orzeczenie w tej sprawie zapadło przed Sądem Okręgowym w Gdańsku we wrześniu 2003 r. Odwołali się od niego obrońcy oskarżonych. Zabójstwo zaplanował 57-letni Roman Syldatk, który nakłonił do niego dwóch pozostałych oskarżonych - Ryszarda Zdunka i Mirosława Emeschajmera. Ci ostatni wykonali tzw. bombę wstrząsową z trotylu i podłożyli ją pod samochodem. Gdański Sąd Apelacyjny złagodził karę Emeschajmerowi, ponieważ jego wyjaśnienia pomogły ustalić szczegóły przestępstwa. "Wprawdzie w tych wyjaśnieniach oskarżony zatrzymał się w pół drogi, ale mimo wszystko należy promować te osoby, które choćby w części współpracują z wymiarem sprawiedliwości. Nie mogą one być karane tak samo jak przestępcy, którzy nie przyznają się do winy i nie wykazują żadnej skruchy" - powiedział w uzasadnieniu przewodniczący składu sędziowskiego Kazimierz Klugiewicz. Jak ustaliła prokuratura, a potwierdził sąd, przyczyną zabójstwa była chęć wyeliminowania konkurencji gospodarczej. Ojciec 17-letniej ofiary prowadził na terenie ośrodka wypoczynkowego punkt gastronomiczny. Podobną działalność prowadził tam zleceniodawca zabójstwa - Roman Syldatk. Między nim a ojcem dziewczyny dochodziło do częstych kłótni i sporów. Do tragedii doszło rankiem 19 czerwca 1998 r. na terenie ośrodka. 17-latka chciała pojechać do Tczewa po odbiór świadectwa ukończenia III klasy szkoły średniej. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce mercedesa należącego do jej ojca auto wyleciało w powietrze. Dziewczyna zginęła na miejscu. Eksplozja rozrzuciła szczątki pojazdu w promieniu kilkudziesięciu metrów. 17-latka na co dzień jeździła nissanem. Nie wiadomo dlaczego tego dnia wybrała samochód ojca. Za serwisem WP z dn. 04.02.2004 r. Trzy dożywocia za zamach Na dożywotnie więzienie skazał sąd w Gdańsku trzech mężczyzn oskarżonych o zabójstwo 17-letniej licealistki. Marlena Fiał była pierwszą ofiarą śmiertelną zamachu bombowego w Polsce. Zginęła pięć lat temu pod Skarszewami.
Gdańsk Dożywocie dostali Roman Syldatk (56 l.), Ryszard Zdunek (36 l.) i Mirosław Emeschajmer (33 l.). - Bez nich nie byłoby śmierci młodej dziewczyny u progu dorosłego życia - uzasadniał wyrok sędzia Andrzej Węglowski. - Z materiału dowodowego wyłonił się przerażający obraz, jak niewiele znaczy ludzkie życia. Żądza pieniądza i zemsty przysłoniła tym ludziom wszystko. Zbrodnię zlecił oskarżony Syldatk. W wyjaśnieniu tej potwornej zbrodni pomógł świadek incognito. - Musimy przywrócić wartość życiu i będziemy to robili, ogłaszając takie wyroki - mówi sędzia Węglowski. Rodziny oskarżonych, zanosząc się płaczem, przyjęły wyrok. Matka i ojciec Marleny Fiał powiedzieli, że jest on sprawiedliwy. - Mam pewność, że oni nikomu już nie zrobią krzywdy - nie kryła łez Bogusława Fiał. To zabójstwo wstrząsnęło Wybrzeżem. Marlena zginęła rankiem 19 czerwca 1998 roku w Borównie pod Skarszewami, kiedy przekręciła kluczyk w stacyjce Mercedesa swojego ojca. Miała pojechać po świadectwo ukończenia trzeciej klasy liceum. Zginęła na oczach matki i koleżanki. Bomba była przeznaczona dla jej ojca, ale tej nocy nie spał on w domu. Ryszard Fiał (52 l.) prowadzi w Borównie sklep. Był konkurentem Romana Syldatka. Ich konflikt trwał kilka lat. Podejrzanych o zbrodnię zatrzymano dopiero trzy lata po zamachu. Maja Fenrych Za dziennikiem "Super Express" z dn. 24.09.2003 r. Trzy dożywocia za śmierć od podłożonej bomby Na kary dożywotniego więzienia Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał we wtorek trzech mężczyzn, oskarżonych o zabójstwo 17-letniej Marleny F. w Borównie k. Skarszew (Pomorskie). Dziewczyna zginęła od bomby podłożonej w samochodzie. Ofiarą zbrodni miał być jej ojciec. Mężczyźni zostali też pozbawieni praw publicznych na 10 lat. Głównym oskarżonym był 56-letni Roman Syldatk (sąd zgodził się na ujawnienie nazwisk - PAP), który nakłaniał do zabójstwa dwóch pozostałych oskarżonych - Ryszarda Zdunka i Mirosława Emeschajmera. Ci ostatni wykonali tzw. bombę wstrząsową z trotylu i podłożyli ją pod samochodem. Jak ustaliła prokuratura, co potwierdził sąd, przyczyną zabójstwa była chęć wyeliminowania konkurencji gospodarczej. Ojciec 17-letniej ofiary prowadził na terenie ośrodka punkt gastronomiczny. Podobną działalność prowadził tam zleceniodawca zabójstwa Roman Syldatk. Między nim a ojcem dziewczyny dochodziło do częstych kłótni i sporów. "Z całego materiału dowodowego wyziera przerażający obraz tego, jak niewiele w dzisiejszej rzeczywistości znaczy życie człowieka. Żądza pieniądza i zemsty przesłania ludziom wszystko. Jest to przerażające. Jest także przerażające, jak wielu ludzi, którzy mają za nic prawo, chce uczciwym ludziom narzucić interpretację tego, co dobre i złe" - powiedział w uzasadnieniu sędzia Andrzej Węglowski. Sąd podkreślił, że nie można znaleźć dla trójki oskarżonych żadnych okoliczności łagodzących, ponieważ przez wiele miesięcy z premedytacją ustalali między sobą to, że ojciec Marleny F. musi "zniknąć z powierzchni ziemi". "Za dużo mamy tych eliminacji w naszym codziennym życiu. Sąd nie może i nie będzie pobłażał tego typu zjawiskom. Musimy przywrócić wartość życiu i będziemy to robili przez takie kary i wyroki, jakie zostały dzisiaj ogłoszone (...) Sąd musi pamiętać o ofiarach i będzie o nich pamiętał" - dodał Węglowski. Zadowolona z ogłoszonego wyroku była matka zamordowanej Bogusława F., która podczas procesu pełniła funkcję oskarżyciela posiłkowego. "Trudno powiedzieć o uldze, bo życia córki nikt już nam nie zwróci, ale przynajmniej duchowo podparta jestem tym wyrokiem, bo sąd podziela nasze zdanie" - powiedziała. Ojciec dziewczyny Ryszard F. powiedział natomiast, że nie może być usatysfakcjonowany żadnym wyrokiem, gdyż "zabrano mu ukochane dziecko". Do tragedii doszło rankiem 19 czerwca 1998 r. na terenie ośrodka wypoczynkowego, gdzie rodzice Marleny F. prowadzili działalność handlową. 17-latka chciała pojechać do Tczewa po odbiór świadectwa ukończenia III klasy szkoły średniej. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce mercedesa jej ojca, Ryszarda F., auto wyleciało w powietrze. Dziewczyna zginęła na miejscu. Eksplozja rozrzuciła szczątki pojazdu w promieniu kilkudziesięciu metrów. 17-latka na co dzień jeździła nissanem. Nie wiadomo, dlaczego tego dnia wybrała samochód ojca. Za serwisem Dziennika Internetowego PAP z dn. 23.09.2003 r. Aresztowano podejrzanych o zabójstwo 18-latki Sąd w Starogardzie Gdańskim aresztował mężczyzn podejrzanych o zabójstwo 18-letniej Marleny F. w Borównie koło Skarszew w 1998. Auto, którym dziewczyna miała jechać po odbiór świadectwa szkolnego wyleciało w powietrze. Do tragedii doszło rankiem 19 czerwca 1998 roku na terenie ośrodka wypoczynkowego, gdzie rodzice Marleny F. prowadzili działalność handlową. 18-latka zginęła, po tym jak przekręciła kluczyk w stacyjce mercedesa należącego do jej ojca, Romualda F. Samochodem tym chciała pojechać do Tczewa po odbiór świadectwa ukończenia III klasy szkoły średniej, a nie jak wcześniej informowała policja świadectwa maturalnego. Podczas śledztwa ustalono, że bandytom chodziło o zabicie jej ojca i prawdopodobnie wyeliminowanie konkurencji. Eksplozja była tak potężna, że szczątki mercedesa znajdowano w promieniu kilkudziesięciu metrów. Marlena F. zginęła na miejscu. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Maria Kamirska-Jeżowska powiedziała PAP, że w związku ze zbrodnią postawiono zarzut zabójstwa dwóm mężczyznom. Rzecznik nie chciała ujawnić szczegółów śledztwa. Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP, aresztowani to zleceniodawca i wykonawca zamachu, którego ofiarą miał być ojciec zabitej dziewczyny. Trzeci zamieszany w sprawę to konstruktor ładunku. Wobec niego zastosowano dozór policyjny. Zarzucono mu posiadanie i dystrybucję materiałów wybuchowych. Rzecznik gdańskiej prokuratury powiedziała PAP, że zamachowcom grozi kara nawet dożywotniego więzienia. Konstruktorowi bomby do 8 lat pozbawienia wolności. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 14.10.2003 r. |
||