Morderstwo dwóch kobiet w podłódzkim Stefanowie 25.10.1997 r.
Aktualizacja 13.01.2005 r.
|
Trzy dożywocia i 25 lat więzienia za podwójne zabójstwo Na kary dożywotniego więzienia skazał ponownie łódzki Sąd Okręgowy trzy osoby oskarżone o dokonanie siedem lat temu w podłódzkim Stefanowie podwójnego zabójstwa na tle rabunkowym i rozboje. Czwartego z oskarżonych sąd skazał na 25 lat więzienia. Całą czwórkę na 10 lat pozbawiono praw publicznych. Proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Łodzi po raz trzeci. W pierwszym procesie sąd skazał oskarżonych na kary po 25 lat więzienia. Wyrok zaskarżył prokurator, który domagał się dla nich dożywocia; sąd apelacyjny uchylił wyrok. W ponownym procesie troje oskarżonych skazanych zostało na dożywocie, a czwarta osoba na 25 lat więzienia. Także ten wyrok uchylił sąd odwoławczy i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Według sądu, do zbrodni doszło w październiku 1997 roku. 42- letnia obecnie Anna K., 29-letni Robert S., 30-letni Paweł G. i jego rówieśnik Marcin F. napadli na dom właściciela kantoru w Tuszynie. Na oczach 1,5-rocznego dziecka strzałami w głowę zabili matkę i konkubinę właściciela kantoru. Zrabowali złotą biżuterię wartości ok. 800 zł. Miesiąc wcześniej w Pabianicach koło Łodzi napadli na kasjerkę miejscowego kantoru. Kobietę pobito i zabrano jej torebkę, w której niosła walutę wartości 85 tys. zł. Na trop grupy policja wpadła dzięki pazerności Anny K., która zadzwoniła do właściciela kantoru, mówiąc, że wie, kto zabił jego matkę i konkubinę, a za tę informację chce 200 tys. zł. Potem wysłała w liście nabój z pistoletu, z którego zastrzelono kobiety. Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zabójstw, wzajemnie obarczając się winą. Jednak - zdaniem sądu - wina oskarżonych nie budzi wątpliwości. Zbrodnię wcześniej zaplanowano i wykonano tak, żeby nie zostawić świadków, ponieważ zamordowane kobiety znały Annę K. Zdaniem sądu, mimo że proces toczy się już ponad pięć lat, nie udało się stwierdzić, która z oskarżonych osób strzelała. Sąd uznał, że zbrodni dokonały trzy osoby, które weszły do domu. Czwarty z oskarżonych - Robert S. - nie wchodził do mieszkania, lecz czekał w samochodzie i obserwował teren. Sąd skazał go na 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Za serwisem WP z dn. 10.12.2004 r. Łódź: 2 dożywocia i 25 lat więzienia za zabójstwo Na kary dożywotniego więzienia skazał ponownie łódzki Sąd Okręgowy trzy osoby oskarżone o dokonanie siedem lat temu w podłódzkim Stefanowie podwójnego zabójstwa na tle rabunkowym i rozboje. Czwartego z oskarżonych sąd skazał na 25 lat więzienia. Całą czwórkę na 10 lat pozbawiono praw publicznych. Proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Łodzi po raz trzeci. W pierwszym procesie sąd skazał oskarżonych na kary po 25 lat więzienia. Wyrok zaskarżył prokurator, który domagał się dla nich dożywocia; sąd apelacyjny uchylił wyrok. W ponownym procesie troje oskarżonych skazanych zostało na dożywocie, a czwarta osoba na 25 lat więzienia. Także ten wyrok uchylił sąd odwoławczy i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Według sądu, do zbrodni doszło w październiku 1997 roku. 42- letnia obecnie Anna K., 29-letni Robert S., 30-letni Paweł G. i jego rówieśnik Marcin F. napadli na dom właściciela kantoru w Tuszynie. Na oczach 1,5-rocznego dziecka strzałami w głowę zabili matkę i konkubinę właściciela kantoru. Zrabowali złotą biżuterię wartości ok. 800 zł. Miesiąc wcześniej w Pabianicach koło Łodzi napadli na kasjerkę miejscowego kantoru. Kobietę pobito i zabrano jej torebkę, w której niosła walutę wartości 85 tys. zł. Na trop grupy policja wpadła dzięki pazerności Anny K., która zadzwoniła do właściciela kantoru, mówiąc, że wie, kto zabił jego matkę i konkubinę, a za tę informację chce 200 tys. zł. Potem wysłała w liście nabój z pistoletu, z którego zastrzelono kobiety. Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zabójstw, wzajemnie obarczając się winą. Jednak - zdaniem sądu - wina oskarżonych nie budzi wątpliwości. Zbrodnię wcześniej zaplanowano i wykonano tak, żeby nie zostawić świadków, ponieważ zamordowane kobiety znały Annę K. Zdaniem sądu, mimo że proces toczy się już ponad pięć lat, nie udało się stwierdzić, która z oskarżonych osób strzelała. Sąd uznał, że zbrodni dokonały trzy osoby, które weszły do domu. Czwarty z oskarżonych - Robert S. - nie wchodził do mieszkania, lecz czekał w samochodzie i obserwował teren. Sąd skazał go na 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Za serwisami Onet.pl, WP, INTERIA.PL z dn. 10.12.2004 r. Łódź: zabili kobiety z zimną krwią Do zbrodni doszło w październiku 1997 r. w Stefanowie. 39-letnia Anna K., 26-letni Robert S., 27-letni Paweł G. i jego rówieśnik Marcin F. napadli na dom właściciela kantoru w Tuszynie. Na oczach 1,5-rocznego dziecka strzałami w głowę zabili matkę i konkubinę właściciela kantoru. Zrabowali biżuterię wartości ok. 800 zł. Miesiąc wcześniej w Pabianicach oskarżeni napadli na kasjerkę kantoru. Proces toczył się po raz drugi. W pierwszym sąd skazał oskarżonych na 25 lat więzienia. Wyrok zaskarżył prokurator, który domagał się dożywocia. SO w Łodzi uznał wczoraj, że wina podsądnych nie budzi wątpliwości, a zbrodnię zaplanowano i wykonano z zimną krwią. Uznał, że kobiety zostały zamordowane przez trzy osoby, które weszły do domu. Robert S., który podczas napadu czekał w samochodzie, dostał 25 lat. Wyrok nie jest prawomocny. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 22.03.2002 r. Kary dożywocia i 25 lat więzienia za podwójne zabójstwo Na kary dożywotniego więzienia skazał w czwartek Sąd Okręgowy w Łodzi troje członków gangu, który dokonał podwójnego zabójstwa na tle rabunkowym oraz rozbojów. Czwartego z oskarżonych sąd skazał na 25 lat więzienia. Całą czwórkę na 10 lat pozbawiono praw publicznych. Proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Łodzi po raz drugi. W pierwszym procesie sąd skazał oskarżonych na kary po 25 lat więzienia. Wyrok zaskarżył prokurator, który domagał się dla oskarżonych kary dożywocia. Sąd Apelacyjny skierował sprawę do ponownego rozpoznania uznając, że sąd pierwszej instancji powinien dokładniej rozważyć kwestię wysokości kary, skoro na oskarżonych ciąży zarzut podwójnego zabójstwa, a prokurator domagał się najwyższego wymiaru kary. Według ustaleń sądu, do zbrodni doszło w październiku 1997 roku w podłódzkim Stefanowie. 39-letnia Anna K., 26-letni Robert S., 27-letni Paweł G. i jego rówieśnik Marcin F. napadli na dom właściciela kantoru w Tuszynie. Na oczach 1,5-rocznego dziecka strzałami w głowę zabili matkę i konkubinę właściciela kantoru. Zrabowali złotą biżuterię wartości ok. 800 zł. Miesiąc wcześniej w Pabianicach koło Łodzi czterech oskarżonych napadło na kasjerkę miejscowego kantoru. Kobietę pobito i zabrano jej torebkę, w której niosła walutę wartości 85 tys. zł. Kilka dni później oskarżeni dokonali nieudanego napadu na właściciela kantoru w Tuszynie. Zaczaili się na niego w pobliżu domu, a na jezdni rozłożyli kolczatkę. Uciekli, gdy zamiast oczekiwanego przez nich auta nadjechał inny pojazd. Na trop grupy policja wpadła dzięki pazerności Anny K., która zadzwoniła do właściciela kantoru, mówiąc, że wie, kto zabił jego matkę i konkubinę, a za tę informację chce 200 tys. zł. Potem Anna K. wysłała w liście nabój z pistoletu, z którego zastrzelono kobiety. Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zabójstw, wzajemnie obarczając się winą. Anna K. twierdziła, że jedynie umożliwiła mężczyznom wtargnięcie do domu ofiar, gdyż weszła na teren posesji pod pretekstem skorzystania z telefonu. Sąd uznał, że Anna K. pełniła przywódczą rolę w gangu. Zdaniem sądu, wina oskarżonych nie budzi wątpliwości, a zbrodnię wcześniej zaplanowano i wykonano z zimną krwią. Nie ma wątpliwości, że zabierając ze sobą broń oskarżeni chcieli zabić. Zostało to zaplanowane i wykonane, tak żeby nie zostawić świadków, ponieważ zamordowane kobiety znały Annę K. -argumentował sąd. Zdaniem sądu, nie da się stwierdzić, która z oskarżonych osób strzelała. Sąd uznał, że kobiety zostały zamordowane przez trzy osoby, które weszły do domu. Z ustaleń sądu wynika, że Robert S. nie wchodził do mieszkania, lecz czekał w samochodzie i obserwował teren. Według sądu, współmierną karą dla niego będzie 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 21.03.2002 r. Zabójstwo
w Stefanowie dwóch kobiet w 1997 r. Anna K. uważana przez prokuraturę za organizatora grupy przestępczej, której członkowie są oskarżeni o zabójstwo żony i matki właściciela kantoru, potwierdziła wczoraj ponownie, że była inicjatorem napadu na dom w Stefanowie pod Łodzią. Mówi jednak, że miał to być tylko napad rabunkowy. Ona i pozostali oskarżeni obciążają się wzajemnie odpowiedzialnością za podwójny mord. 38-letnia dziś
Anna K. oraz młodsi od niej o 12 lat Paweł G., Robert S. i Marcin F.
odpowiadają za napad na kasjerkę kantoru w Pabianicach we wrześniu 1997
r. i rabunek 85 tys. zł oraz za wtargnięcie 25 października 1997 r.
do domu właściciela kantoru w Stefanowie pod Łodzią i zastrzelenie jego
żony i matki. Sprawcy ukradli tam trochę złotej biżuterii i słuchawkę
aparatu telefonicznego. Oskarżeni potwierdzili wczoraj swoje wyjaśnienia złożone w śledztwie i podczas poprzedniego procesu. Anna K. przyznała także, że to ona była inicjatorem napadu na dom w Stefanowie. Planowała jednak tylko napad rabunkowy. Tymczasem Robert S. i Marcin F. twierdzą, że Anna K. uprzedzała ich, że w napadzie musi zginąć człowiek. Tylko ona znała wcześniej właściciela kantoru i przyszłe ofiary, gdyż pożyczała od nich pieniądze. Jednocześnie wycofała twierdzenie, jakoby Jacek G. chwalił się w jej obecności, że zmasakrował mężczyznę i ukrył jego ciało. Paweł G. nie przyznaje się zaś do żadnego zarzutu, choć współoskarżeni utrzymują, że brał udział w dwóch napadach rabunkowych. Wczoraj żalił się, że stał się ofiarą pomówień Anny K. Dzisiaj dalszy ciąg procesu. Gustaw Romanowski Za dziennikiem
"Rzeczpospolita" "Awantura na sali rozpraw" Krzyki publiczności
i epitety pod adresem sądu towarzyszyły wczoraj oglaszaniu wyroku w
sprawie grupy przestępczej odpowiadającej za podwójne morderstwo w Stefanowie
pod Łodzią i napady rabunkowe. Niezadowolenie wywołały zbyt niskie,
zdaniem oskarżyciela posiłkowego oraz krewnych ofiar, wyroki. Czworo
oskarżonych sąd skazał na kary 25 lat więzienia. Prokurator domagał
się dożywocia. Gustaw Romanowski Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 27.10.1999 r. |
Proszę wybrać przejście: