|
Morderca-gwałciciel ze Świnoujścia |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 30.10.2002 r. Gwałciciel ze Świnoujścia oskarżony o zamordowanie celniczki 27-letni Tomasz W. ze Świnoujścia, seryjny gwałciciel, który odsiaduje już wyrok dożywotniego więzienia za zgwałcenie sześciu kobiet i zamordowanie jednej z nich, został oskarżony o kolejne zabójstwo. Prokuratura zarzuciła mu zabicie celniczki ze Świnoujścia. Jako dowody posłużyły materiały genetyczne, m.in. próbki kodu DNA, jakie wykorzystano w poprzednim jego procesie. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do szczecińskiego Sądu Okręgowego. Tylko za to morderstwo sprawcy grozi od 25 lat więzienia do dożywocia. Ciało celniczki znaleziono 8 września 1997 r. w lesie niedaleko granicy polsko-niemieckiej w Świnoujściu. Pod paznokciami zamordowanej znaleziono m.in. fragmenty naskórka mordercy. Według ustaleń prokuratury, kobieta była duszona; nieprzytomną sprawca powiesił na konarze drzewa. Początkowo śledztwo dotyczące zabójstwa celniczki miało wiele wersji, typowano też różnych sprawców, jednak mordercy wówczas nie znaleziono. W marcu 1998 roku śledztwo zostało umorzone. Wznowiono je dopiero w czerwcu tego roku, gdy pojawił się nowy świadek, który widział ofiarę na krótko przed jej śmiercią. W związku z jego zeznaniami konieczna okazała się weryfikacja dotychczasowych ustaleń śledztwa. Wówczas trwało już zaawansowane śledztwo przeciwko Tomaszowi W. w sprawie sześciu gwałtów i morderstwa. W tej sprawie koronnym dowodem okazały się wyniki badań genetycznych Tomasza W. Takie same badania postanowiono przeprowadzić w związku z morderstwem celniczki. Po badaniach w Akademii Medycznej w Gdańsku okazało się, że kod genetyczny napastnika, pobrany z naskórka znalezionego pod paznokciami zamordowanej celniczki, odpowiada DNA Tomasza W. W czerwcu tego roku Tomasz W. został skazany na dożywocie za sześć gwałtów i zamordowanie jednej ze zgwałconych kobiet. Sąd postanowił, że oskarżony dopiero po 35 latach będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Za Dziennikiem Internetowym PAP z dn. 24.10.2002 r. Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok dożywocia dla gwałciciela Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w poniedziałek wyrok dożywotniego więzienia dla Tomasza Włodarka - seryjnego gwałciciela ze Świnoujścia. Skazany zabił i zgwałcił jedną kobietę, pięć kolejnych zgwałcił. "Sąd Apelacyjny rozpatrywał wniosek obrony, która kwestionowała wartość dowodu z DNA. Sąd uznał wyniki tych badań za wiarygodne i przypomniał, że nie były to jedyne dowody, które pozwoliły na skazanie Tomasza Włodarka" - poinformował w poniedziałek PAP prokurator Marek Rote, oskarżyciel w tym procesie. 27-letni skazany dopiero po 35 latach będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Będzie miał wtedy 62 lata. Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w czerwcu 2002 roku. Sąd Okręgowy w Szczecinie zezwolił na ujawnienie danych osobowych i wizerunku oskarżonego. W wytypowaniu i ujęciu gwałciciela pomogły badania genetyczne. Proces utajniono ze względu na dobro poszkodowanych. Za dowody posłużyły badania kodu genetycznego DNA, które odegrały kluczową rolę w materiale dowodowym. Zbadano 18 cech DNA sprawcy, które okazały się całkowicie zgodne z danymi Tomasza Włodarka. Wśród dowodów znalazły się także odciski palców sprawcy, które ten zostawił na dowodzie osobistym jednej z poszkodowanych. O opinię poproszono również trzech biegłych psychiatrów. Ustalono, że sprawca dokonał w Świnoujściu sześciu gwałtów w latach 1997-2000. Jego ofiarami były młode kobiety - w wieku od 17 do dwudziestu kilku lat. Pierwszego gwałtu dokonał w maju 1997 roku. Potem były trzy lata przerwy. Gwałciciel dał o sobie znać ponownie w roku 2000. Wtedy głośna stała się sprawa zgwałcenia i zamordowania młodej kobiety. Potem w tym samym roku w Świnoujściu doszło jeszcze do czterech gwałtów. Za każdym razem scenariusz działania był podobny. Sprawca zawsze miał na głowie kominiarkę i groził pistoletem, który - jak się potem okazało - był tylko straszakiem. Zaciągał swoje ofiary w ustronne miejsca i po gwałcie pozostawiał. Groził poszkodowanym, że je zabije, jeśli tylko zawiadomią policję. Zanim zatrzymano sprawcę policja sprawdziła około 14 tys. mężczyzn, którzy odpowiadali portretom psychologicznym i rysopisowi, ustalonym na podstawie zeznań świadków. Przeprowadzono prawie 500 ekspertyz genetycznych. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 22.10.2002 r. Dożywocie dla seryjnego gwałciciela ze Świnoujścia Na dożywocie skazał w środę Sąd Okręgowy w Szczecinie seryjnego gwałciciela ze Świnoujścia, 27-letniego Tomasza Włodarka. Zarzucono mu zgwałcenie sześciu kobiet i zabójstwo jednej z nich. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Sąd zezwolił na ujawnienie danych osobowych i wizerunku oskarżonego. W wytypowaniu i ujęciu gwałciciela pomogły badania genetyczne. Proces utajniono ze względu na dobro poszkodowanych. Sąd postanowił, że oskarżony dopiero po 35 latach będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Będzie miał wtedy 62 lata. Sędzia prowadzący sprawę Maciej Strączyński podkreślił, że uwzględnił w ten sposób wniosek prokuratora, ale jednocześnie zdecydował o wydłużeniu tego okresu o 10 lat. O możliwość ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 25 latach wnioskował prokurator. Strączyński zwrócił uwagę, że Włodarek to człowiek, który "dla zaspokojenia swoich potrzeb nie cofnie się przed niczym, jest niebezpieczny i stwarza zagrożenia dla społeczeństwa". Wydając wyrok sąd brał pod uwagę "niezwykle drastyczny charakter sprawy" a mimo, że sam oskarżony nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów, sąd dał wiarę materiałowi dowodowemu i zeznaniom poszkodowanych. Proces trwał dwa i pół miesiąca. Za dowody posłużyły badania kodu genetycznego DNA, które odegrały kluczowa rolę w materiale dowodowym. Zbadano 18 cech DNA sprawcy, które okazały się całkowicie zgodne z danymi Tomasza Włodarka. Wśród dowodów znalazły się także odciski palców sprawcy, które ten zostawił na dowodzie osobistym jednej z poszkodowanych. O opinię poproszono również trzech biegłych psychiatrów. Ustalono, że sprawca dokonał w Świnoujściu sześciu gwałtów w latach 1997-2000. Jego ofiarami były młode kobiety, w wieku dwudziestu kilku lat. Najmłodsza miała 17 lat. Pierwszego gwałtu dokonał w maju 1997 roku. Potem były trzy lata przerwy. Gwałciciel dał o sobie znać ponownie w roku 2000. Wtedy to głośna stała się sprawa zgwałcenia i zamordowania młodej kobiety. Potem w tym samym roku w Świnoujściu doszło jeszcze do czterech gwałtów. Gwałciciela, który, jak twierdziła policja, doskonale się maskował, poszukiwano niemal rok. Za Dziennikiem Internetowym PAP z dn. 20.06.2002 r. Dożywocie dla wampira ze Świnoujścia Dopiero po 35 latach będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie z więzienia 27-letni Tomasz Włodarek - osławiony gwałciciel ze Świnoujścia. Za zgwałcenie 6 kobiet i zabójstwo jednej z nich Sąd Okręgowy w Szczecinie skazał go wczoraj na dożywocie. - Po 35 latach nie będzie już w stanie gwałcić - stwierdził sąd. Szczecin Pierwszego gwałtu dokonał w 1997 roku. Jego ofiarą była 15-letnia dziewczyna. Zanim ją zgwałcił, wielokrotnie bił po twarzy i dusił. Po dwóch latach znów zaatakował. W marcu 2000 roku w jednym z bunkrów przy świnoujskiej plaży znaleziono ciało 22-letniej kobiety - uczennicy studium pomaturalnego w Świnoujściu. Zanim zmarła, została zgwałcona. Po niespełna miesiącu w Świnoujściu doszło do dwóch kolejnych gwałtów. W maju zaatakował po raz ostatni. Na swoje ofiary napadał niemal w centrum miasta. Co więcej - do gwałtów dochodziło w biały dzień. W Świnoujściu zapanowała psychoza. Kobiety bały się chodzić same po mieście. Młodzi mężczyźni głośno deklarowali, że jeżeli złapią gwałciciela, sami wymierzą mu karę. Nad ujęciem bandyty pracowała specjalna grupa policjantów. Gwałciciel zostawił po sobie kilka śladów. Atakował kobiety zawsze w tym samym stroju. Miał na sobie bardzo charakterystyczną bluzę. Jedna z ofiar zeznała, że takich bluz w mieście było zaledwie kilka. Zostawił też odcisk swojego palca na dokumentach jednej z ofiar. Wszystko to wciąż nie wystarczało jednak policji do schwytania go. Badanie tysiąca Policjanci znaleźli więc inny sposób - wytypowali około 1000 mężczyzn, a genetycy z Gdańska zabrali się do badań ich kodów DNA, porównując je z kodem spermy, pozostawionej na ciałach ofiar. Przełomem w śledztwie okazało się zbadanie próby nr 401. Naukowcy nie mieli wątpliwości, że właścicielem tego kodu jest bliski krewny gwałciciela. Jak się później okazało, genetycy zbadali kod brata Tomasza Włodarka. Tak udało się dotrzeć do samego sprawcy. Włodarka zatrzymano w połowie czerwca ubiegłego roku. Policja aresztowała go na promenadzie w Świnoujściu, gdzie przy jednej z budek gastronomicznych kupował sobie coś do jedzenia. Całkowita pewność Włodarek do końca procesu nie przyznawał się do winy. Sędzia Maciej Strączyński uzasadniając wyrok podkreślił wagę badań genetycznych i ich niepodważalność. - Zbadano 18 cech DNA. Każda z nich jest w pełni zgodna u sprawcy gwałtów z danymi Włodarka - mówił sędzia. Włodarek dopiero po 35 latach będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie. Zdaniem sądu, dopiero wtedy będzie pewność, że straci zdolność fizyczną i biologiczną do dokonywania gwałtów. Piotr Lichota (RMF FM) Za wydaniem papierowym dziennika "Super Express" z dn. 20.06.2002 r. Dożywocie dla seryjnego gwałciciela ze Świnoujścia Na dożywocie skazał w środę Sąd Okręgowy w Szczecinie seryjnego gwałciciela ze Świnoujścia, 27-letniego Tomasza Włodarka. Zarzucono mu zgwałcenie sześciu kobiet i zabójstwo jednej z nich. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Sąd zezwolił na ujawnienie danych osobowych i wizerunku oskarżonego. W wytypowaniu i ujęciu gwałciciela pomogły badania genetyczne. Proces utajniono ze względu na dobro poszkodowanych. Sąd postanowił, że oskarżony dopiero po 35 latach będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Będzie miał wtedy 62 lata. Sędzia prowadzący sprawę Maciej Strączyński podkreślił, że uwzględnił w ten sposób wniosek prokuratora, ale jednocześnie zdecydował o wydłużeniu tego okresu o 10 lat. O możliwość ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 25 latach wnioskował prokurator. "Oskarżony to przestępca tego rodzaju, który może wyjść na wolność dopiero wtedy, gdy jego psychika, a brzydko mówiąc "hormony" ulegną zmianie - uzasadnił swoją decyzję sędzia. Strączyński zwrócił uwagę, że Włodarek to człowiek, który "dla zaspokojenia swoich potrzeb nie cofnie się przed niczym, jest niebezpieczny i stwarza zagrożenia dla społeczeństwa". Wydając wyrok sąd brał pod uwagę "niezwykle drastyczny charakter sprawy" a mimo, że sam oskarżony nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów, sąd dał wiarę materiałowi dowodowemu i zeznaniom poszkodowanych. "Nie żyjemy w czasach, gdy przyznanie się do winy było królową dowodów" - uznał sędzia Strączyński. Sam oskarżony twierdzi, że nie popełnił żadnego z zarzucanych mu czynów i że padł ofiarą spisku grupy przemytników, która chciała się na nim zemścić. Proces trwał dwa i pół miesiąca. Za dowody posłużyły badania kodu genetycznego DNA, które odegrały kluczowa rolę w materiale dowodowym. Zbadano 18 cech DNA sprawcy, które okazały się całkowicie zgodne z danymi Tomasza Włodarka. Wśród dowodów znalazły się także odciski palców sprawcy, które ten zostawił na dowodzie osobistym jednej z poszkodowanych. O opinię poproszono również trzech biegłych psychiatrów. Ustalono, że sprawca dokonał w Świnoujściu sześciu gwałtów w latach 1997-2000. Jego ofiarami były młode kobiety, w wieku dwudziestu kilku lat. Najmłodsza miała 17 lat. Pierwszego gwałtu dokonał w maju 1997 roku. Potem były trzy lata przerwy. Gwałciciel dał o sobie znać ponownie w roku 2000. Wtedy to głośna stała się sprawa zgwałcenia i zamordowania młodej kobiety. Potem w tym samym roku w Świnoujściu doszło jeszcze do czterech gwałtów. Za każdym razem scenariusz działania był podobny. Sprawca zawsze miał na głowie kominiarkę i groził pistoletem, który - jak się potem okazało - był tylko straszakiem. Zaciągał swoje ofiary w ustronne miejsca i po dokonaniu gwałtu zostawiał je. Groził poszkodowanym, że je zabije jeśli tylko zawiadomią policję. Gwałciciela, który, jak twierdziła policja, doskonale się maskował, poszukiwano niemal rok. W ujęciu sprawcy pomogły specjalistyczne badania, w tym badania DNA. Sprawdzono około 14 tys. mężczyzn, którzy odpowiadali portretom psychologicznym i rysopisowi, ustalonym na podstawie zeznań świadków. Przeprowadzono prawie 500 ekspertyz genetycznych. 27-letni Tomasz Włodarek ma wykształcenie zawodowe, utrzymywał się z prac dorywczych. Za dziennikiem Gazeta Wyborcza Dożywocie dla wielokrotnego gwałciciela i mordercy Sąd okręgowy w Szczecinie skazał sprawcę sześciu gwałtów i morderstwa na karę dożywotniego więzienia z możliwością przedterminowego zwolnienia nie wcześniej niż po trzydziestu pięciu latach. 27-letni Tomasz Włodarek działał na terenie Świnoujścia. Jak powiedział w uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu orzekającego sędzia Maciej Strączyński, wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Proces Włodarka jest konsekwencją drobiazgowego śledztwa, podczas którego wykorzystano między innymi badania zgodności kodu DNA. Był to kluczowy, choć nie jedyny dowód winy. 27-letni Tomasz Włodarek po raz pierwszy zgwałcił w 1997 roku. Trzy lata później jego ofiarą padła 22-letnia dziewczyna, którą po zgwałceniu zamordował. Jego metoda działania zawsze była taka sama - groził kobietom atrapą pistoletu, następnie prowadził w ustronne miejsce i tam gwałcił. Zawsze miał na głowie kominiarkę, co podczas śledztwa znacznie utrudniło ofiarom jednoznaczną identyfikację. Przez cały proces, którego przebieg, ze względu na dobro ofiar - odbywał się za zamkniętymi drzwiami - oskarżony nie przyznawał się do winy. Twierdził, że całą sprawę ukartował gang przemytników samochodów ze Świnoujścia, z którymi miał na pieńku. Wyrok nie jest prawomocny.(an) Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualna Polska Mężczyzna oskarżony o morderstwo i pięć gwałtów DNA głównym dowodem Przed Sądem Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się wczoraj proces Tomasza W. oskarżonego o pięć gwałtów i brutalne morderstwo w Świnoujściu. Podstawą oskarżenia stało się badanie pozostawionych przez sprawcę na ciele ofiar śladów zawierających kod DNA - takie same cechy kodu wykryto u Tomasza W. Sprawa stała się głośna w 2000 r., gdy w Świnoujściu, po kolejnych atakach gwałciciela, zapanowała psychoza strachu. Najpierw w marcu miastem wstrząsnęła śmierć 22-letniej Anety P. Zamordowaną i zgwałconą znaleziono w jednym ze świnoujskich bunkrów. Miesiąc później nieznany sprawca w ciągu dnia w miejskim parku próbował zgwałcić dziewięcioletnią dziewczynkę. W połowie kwietnia policja zatrzymała podejrzanego, jednak ataki powtarzały się. Tak więc zatrzymano niewłaściwą osobę. Jedną z ofiar napastnik zgwałcił w dzień, koło plaży, ubrany tylko w majtki, buty i kominiarkę. Do pracy przystąpiła specjalna grupa operacyjna policji. Sporządzono portret psychologiczny sprawcy, na podstawie którego wytypowano 14 tys. mężczyzn. Z tej liczby wyłoniono 500. Kolejnych weryfikacji dokonywano w Laboratorium Śladów Biologicznych Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej z Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie porównano kody genetyczne mężczyzn z kodem sprawcy, który zidentyfikowano na podstawie śladów pozostawionych na ciałach ofiar. U jednego z nich, Krzysztofa W., kod genetyczny był prawie identyczny jak sprawcy. Oznaczało to, że mordercą może być ktoś z jego rodziny. Policja zaczęła więc śledzić jego brata Tomasza W., szukając okazji do pobrania próbki śliny niezbędnej do badań. W czerwcu 2001 r. patrol "drogówki" zatrzymał do kontroli Tomasza W. prowadzącego poloneza. Policjanci sprawdzili alkomatem stan jego trzeźwości, a użyty ustnik oddano do zbadania. Okazało się, że kod DNA jest taki sam jak u sprawcy. Aresztowany Tomasz W. nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie. MS Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 04.04.2002 r. Gwałciciel i morderca odpowie przed sądem Za zamkniętymi drzwiami w środę odbywa się proces 26-letniego Tomasza W., mieszkańca Świnoujścia, oskarżonego o dokonanie pięciu gwałtów i morderstwa. Sprawę rozpatruje Sąd Okręgowy w Szczecinie, w środę odbyła się pierwsza rozprawa. Sąd wysłuchał wyjaśnień Tomasza W. oraz przesłuchał siedmiu świadków. Poszukiwania gwałciciela w Świnoujściu trwały ponad rok. W trakcie śledztwa policjanci przesłuchali ok. 14 tys. osób, sprawcę wytypowano na podstawie porównania kodu DNA zostawionego na miejscu przestępstwa z kodem podejrzanego. Prokurator Włodzimierz Cetner ze świnoujskiej prokuratury zapowiedział, że dla gwałciciela będzie domagał się najwyższej kary - dożywocia. (an) Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualna Polska |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 02.09.2002 r. |
||