Podwójne morderstwo w Szczecinie we wrześniu 1999 r.

Aktualizacja 08.03.2001 r.
Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Kara dożywocia za podwójne zabójstwo

Karę dożywotniego pozbawienia wolności orzekł w środę Sąd Okręgowy w Szczecinie wobec 27-letniego Arkadiusza K. ps. "Łyli", oskarżonego o zastrzelenie we wrześniu 1999 r. w centrum Szczecina dwóch mieszkańców tego miasta.
Szczeciński sąd orzekł karę dożywotniego pozbawienia wolności po raz pierwszy od ponad 30 lat. Podwójne zabójstwo w centrum Szczecina było jedną z głośniejszych spraw kryminalnych, bulwersujących opinię społeczną Szczecina.

Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły dramatyczne wydarzenia na sali sądowej. Arkadiusz K., gdy usłyszał, że został skazany na dożywotni pobyt w więzieniu, zaczął głośno krzyczeć, że jest niewinny, że nie dokonał tego zabójstwa. Został wyprowadzony z sali. Niemal w tej samej chwili obecna na sali jego konkubina upadła płacząc na ziemię. Później sama wybiegła z sali sądowej.

Według aktu oskarżenia, Arkadiusz K. we wrześniu 1999 r. w czasie ulicznej bójki oddał do dwóch mężczyzn pięć strzałów powodując ich zgon. Prokurator zarzucał mu również śmiertelne pobicie w kwietniu 1998 r. swego ojca.

Arkadiusz K. był przez ponad rok poszukiwany przez policję. Posługiwał się fałszywymi danymi. Posłużył się nimi nawet po zatrzymaniu go w związku z zarzutem zabójstwa.

Na ławie oskarżonych zasiadł również 26-letni Jarosław H., pseud. "Hajo", któremu postawiono zarzut udziału w bójce, przechowywanie kilkunastu par spodni pochodzących z kradzieży. Sąd uniewinnił go od zarzutu udziału w bójce, wymierzając mu równocześnie karę roku i trzech miesięcy więzienia oraz 750 zł grzywny za paserstwo.

Wyrok nie jest prawomocny.

Podstawowe znaczenie w przewodzie sądowym miały zeznania świadków incognito. Jeden z nich został przesłuchany dwukrotnie. Po raz pierwszy w historii szczecińskiego sądu przesłuchano ich w sądowym budynku - znaleźli się w pomieszczeniu sąsiadującym z salą rozpraw. Mogli im zadawać pytania członkowie składu sędziowskiego, prokurator, oskarżyciele posiłkowi, obrońcy.

Obaj oskarżeni nie przyznawali się do winy. Twierdzili, że w czasie zabójstwa byli w innych miejscach. Arkadiusz K. powiedział podczas jednej z rozpraw, że jeden z zabitych był mu szczególnie bliski - "ja nie mógłbym go zabić". Podważał także zarzut groźnego w skutkach pobicia ojca twierdząc, że tragiczne wydarzenie miało inny przebieg.

Za „Dziennikiem Internetowym” PAP

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 08.03.2001 r.