Dyskusja w USA nt. kary śmierci - artykuły prasowe i polemiki (prasa polska i zagraniczna)

Strona główna

Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 27.12.2007

Kara śmierci w odwrocie

New Jersey zamierza znieść karę śmierci. To pierwszy taki przypadek od jej przywrócenia w 1976 roku

Stanowy kongres zatwierdził ustawę zastępującą karę śmierci dożywotnim więzieniem bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Gubernator stanu Jon Corzine już zapowiedział, że lada dzień ją podpisze. W kilkunastu innych stanach kara śmierci nie jest stosowana od lat. Ale od kiedy przed 31 laty Sąd Najwyższy USA po paroletnim zawieszeniu ponownie dopuścił jej wykonywanie, żaden stan nie wprowadził dotąd jej ustawowego zakazu. Kilka próbowało, lecz bez powodzenia.

Przeciwnicy kary śmierci są jednak ostrożni w ogłaszaniu triumfu. Ich zdaniem decyzja New Jersey to ważny, ale mały krok ku zmianom w innych stanach. – Nie spodziewałbym się nagłego przełomu. To może być raczej początek początku rewizji prawa przez kolejne stany – uważa profesor prawa David Dow.

Ostatniej egzekucji dokonano w New Jersey w 1963 roku. Od tamtej pory najwyższy wymiar kary był jednak orzekany i obecnie w celach śmierci przebywa tam ośmiu więźniów, którzy i tak de facto odsiadują dożywocie. Wśród nich jest między innymi zabójca siedmioletniej Megan Kanki, której imię zna większość dorosłych Amerykanów. Nosi je głośne prawo nakazujące upublicznianie danych o miejscu zamieszkania karanych wcześniej pedofilów.

- Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że ci kryminaliści są winni. A mimo to oszczędzamy im życie w imię sprawiedliwości? Czy to jest sprawiedliwe dla Megan i jej rodziny? - krytykował decyzję swych kolegów republikański kongresmen Richard Merkt, który głosował przeciw ustawie. Zdaniem dyrektora pozarządowego Ośrodka Informacji o Karze Śmierci Richarda Dietera, jeśli kolejne stany pójdą w najbliższych latach w ślad New Jersey i ustawowo zniosą karę śmierci, postawi to w kłopotliwej sytuacji takie stany, jak Teksas, Wirginia czy Oklahoma, gdzie wykonuje się najwięcej egzekucji.

Chociaż według ostatniego sondażu Gallupa prawie 70 procent Amerykanów opowiada się za utrzymaniem kary śmierci dla morderców, to w ostatnich latach podnosi się coraz więcej głosów na rzecz jej zniesienia. Zmiana ta bierze się między innymi z rosnącej liczby przypadków uniewinniania osób skazanych na śmierć na podstawie badań DNA.

Od 1976 roku w Stanach Zjednoczonych wykonano 1099 egzekucji. W ostatnich latach ich liczba powoli spada - w zeszłym roku wyniosła 53. Od kiedy we wrześniu tego roku Sąd Najwyższy zgodził się rozpatrzyć odwołanie w sprawie metod stosowanych przy egzekucjach, nie wykonano ani jednego wyroku. Najprawdopodobniej zawieszenie to potrwa do czasu orzeczenia, które ma zapaść w przyszłym roku.

Piotr Gillert

Za "Rzeczpospolitą z dn. 15.12.2007

Do góry...>>


Kara śmierci jednak odstrasza potencjalnych morderców

Jak wykazało kilkanaście badań przeprowadzonych w ostatniej dekadzie przez naukowców w USA, kara śmierci pełni funkcję odstraszającą, a tym samym ratuje życie potencjalnych ofiar morderstw - podał "New York Times".

W badaniach zestawiano liczbę wykonywanych wyroków śmierci w rozmaitych regionach USA ze wskaźnikami zabójstw - próbując wyeliminować inne czynniki wpływające na liczbę zabójstw - i w konkluzjach stwierdzano, że wraz ze wzrostem liczby egzekucji liczba zabójstw maleje.

W badaniach tych obliczono, że każda egzekucja zapobiega od 3 do 18 morderstwom. Zależność tę stwierdzono w największym stopniu w Teksasie i kilku innych stanach, w których stosuje się karę śmierci i wykonuje ją najczęściej.

Wniosek z badań przeczy tezie często stawianej przez przeciwników kary śmierci, że nie pełni ona żadnej roli odstraszającej.

Badania spotkały się z krytyką niektórych naukowców, którzy kwestionują ich metodologię i utrzymują, że zgromadzone dane są niewystarczające do wysuwania konkluzji, iż egzekucje zapobiegają morderstwom.

Profesor prawa z Uniwersytetu Yale, John J.Donohue, podkreśla na przykład, że karę śmierci wykonuje się zbyt rzadko, by można było ją wyizolować jako czynnik wpływający na spadek liczby zabójstw.

Jednak "New York Times" - dziennik generalnie przeciwny karze śmierci - przytacza dużo więcej opinii innych uczonych, którzy przyznają, że są obecnie przekonani, iż kara śmierci odstrasza potencjalnych zabójców.

Cytuje m.in. laureata Nagrody Nobla z ekonomii, profesora Gary Beckera, który mówi, że wprawdzie empiryczne dowody na pewno nie są jeszcze ostateczne, to jednak są wystarczające, aby mnie przekonać, że kara główna odstrasza i należy ją stosować w wypadku najgorszych przestępstw.

Do takiej samej konkluzji doszli profesorowie: Cass R.Sunstein z Uniwersytetu Chicagowskiego i Adrian Vermuele z Uniwersytetu Harvarda.

W artykule napisanym wspólnie dla "Stanford Law Review" napisali oni, że "najnowsze dowody na odstraszający efekt kary śmierci robią wrażenie" i stwierdzają: "Kara główna może ratować życie. Ci, którzy są jej przeciwni, i którzy uzasadniają to argumentem obrony życia, muszą to pogodzić z ewentualnością, że niezastosowanie kary śmierci doprowadzi do utraty życia".

Tomasz Zalewski

Za serwisem WP z dn. 18.11.2007

Do góry...>>


Koniec egzekucji niepełnosprawnych umysłowo

Sąd Najwyższy USA orzekł w czwartek, że wykonywanie wyroków śmierci na niedorozwiniętych umysłowo łamie konstytucyjny zakaz stosowania okrutnych kar.

Werdykt zapadł stosunkiem głosów 6 do 3. Sąd Najwyższy podkreślił w uzasadnieniu, że w społeczeństwie amerykańskim pojawił się konsensus w sprawie uznania takich egzekucji za sprzeczne z konstytucją.

Nie wiadomo, ilu spośród ponad 3,7 tys. przestępców czekających w USA na wykonanie kary śmierci jest niedorozwiniętych umysłowo. Większość składu sędziowskiego miała poważne wątpliwości, czy wykonywanie wyroków śmierci na takich osobach ma istotnie efekt odstraszający. Prezydent USA George W. Bush od dawna przeciwstawia się wykonywania kary śmierci na niepełnosprawnych umysłowo. (PAP)

Za dziennikiem Rzeczpospolita z dn. 21.06.2002 r.

Do góry...>>


USA
Dyskusja o karze śmierci

W stanie New Hampshire dyskusja na temat zniesienia kary śmierci przyjęła formę walki politycznej organów ustawodawczych z urzędem gubernatora. Ostatnio Senat stanowy stosunkiem głosów 14 do 10 wypowiedział się za jej zniesieniem. W marcu przeciwko karze śmierci głosowała również stanowa Izba Reprezentantów.
Za utrzymaniem kary śmierci jest natomiast Jeanne Shahen, gubernator stanowy z Partii Demokratycznej. - Ludzie ciągle jeszcze popełniają najokrutniejsze zbrodnie, dlatego chcę utrzymać najwyższy wymiar kary, jako instrument odstraszania potencjalnych morderców. W związku z tym zapowiadam wniesienie weta - oświadczyła Shaheen.
T.W.


Artykuł z papierowego wydania dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 24.05.2000 r.

Do góry...>>



19.05.2000 r.
Concord, stan New Hampshire (AP)
Prawnicy z tego stanu zignorowali groźbę weta gubernatora i zagłosowali za zniesieniem kary śmierci w czwartek, odzwierciedlając narastające w karaju wątpliowści  co do kary głównej.
Żaden stan nie zniósł kary śmierci od czasu, kiedy w 1976 Sąd Najwyższy USA pozwolił na jej przywrócenie. Jedynym stranem, w którym odbyło się głosowanie nad zniesieniem kary śmierci, była Nebraska, lecz wynik został podważony przez następne głosowanie.
Czwartkowy ruch jest więcej niż symboliczny - nikt w New Hampshire nie oczekuje na egzekucję, stan ten miał najmniejszy wskaźnik morderstw w populacji w roku 1998, a demokratyczny gubernator Joanna Shaheen powiedziała, że nie będzie uznawać wyniku głosowania.
"Są takie okropne morderstwa, że kara śmierci jest właśnie włąściwym wymiarem kary i w związku z tym - ja zawetuję taką ustawę - oświadczyła, po tym, jak Senat stanowy zagłosował w stosunku 14-10, popierając głosowanie, które odbyło się w izbie niższej w marcu br.
W tym samym czasie w całym kraju pojawiły się ogłoszenia przeciwników kary śmierci.
"Dzisiejsze głosowanie jest wskaźnikiem liczby osób, które zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, czym jest kara śmierci - że jest niepotrzebna, że są inne sposoby zapewnienia bezpieczeństwa" - powiedział Stefan Hawkins, dyrektor Narodowej Koalicji na rzecz Zniesienia Kary Śmierci w stanie Waszyngton.
W styczniu br. republikański gubernator Grzegorz Ryan zawiesił wszystkie egzekucje do czasu rozważenia ich przez specjalnie powołaną komisję. Decyzję tą poprzedziło zwolnienie 13 skazańców na karę śmierci, co do których stwierdzono źle wydane lub ze złamaniem procedur wyroki.
Prezydent Clinton poprosił wcześniej gubernatorów, by ci zrewidowali swoje wyroki kary śmierci. I nawet tacy konserwatyści, jak religijny radiowy mówca Pat Robertson włączyli się w kampanię krajową nad przeglądem procedur pod kątem,  czy nie są nacechowane dyskryminacją mniejszości lub ludzi ubogich.
W New Hampshire senator stanowy Burt Cohen, który sponsorował te ogłoszenia, powiedział, że stosowanie kary śmierci w majestacie prawa stanowego jako taniego argumentu w przywracaniu poszanowania morderców dla życia ludzkiego w więzieniach „jest obsceniczne i nieetyczne”. Dodał, że kara śmierci jest nieproporcjonalnie częściej stosowana w stosunku do ludzi biednych i mniejszości, którzy nie są w stanie pozwolić sobie na wysoko opłacanych adwokatów.
"Stają w obliczu egzekucji dlatego, że takimi są, a nie dlatego, że tego dokonali" - powiedział Cohen.
Demokratyczny senator Clifton Below, przeciwnik kary śmierci, wtrącił się w trwającą godzinę debatę, opisując stratę bliskiego przyjaciela w wypadku spowodowanego przez pijanego kieorwcę.
"Poczułem taki gniew, taką wściekłość, żeby zło zostało przywiedzione przed oblicze sprawiedliwości, że gdyby dano mi szansę, to myślę, że mógłbym się wcielić w rolę kata” – powiedział. Ale dodał, że zdał sobie sprawę, że życie bez wybaczenia jest daleko większą karą dla najgorszych przestępców.
W sumie 87 ludzi zostało zwolnionych z cel śmierci od roku 1973, jak podaje Centrum Informacyjne Kary Śmierci, z siedzibą w mieście Waszyngton. Ale liczba egzekucji zaczyna rosnąć, a w celach śmierci znajduje się ok. 3600 ludzi. 38 stanów, ustawodawstwo federalne i wojskowe, posiadają zapisy o karze śmierci, mimo że niektórzy ich przedstawiciele nie skorzystali z tego prawa.
Zwolennicy kary śmierci, tacy jak senator Russ Feingold, demokrata ze stanu Wisconsin, nazwali głosowanie ze stanu New Hampshire "historycznym krokiem w strone pogłębienia społecznego niepokoju".
W Concord obrońcy zniesienia kary urządzili całodobowe czuwanie przed budynkiem stanowym, by wywrzeć presję na Shaheen.
Głosujący w Senacie stanowym uznali, że mają mniej niż 16 głosów potrzebnych do zwalczenia weta gubernatora. 400-osobowe zgromadzenie stanowe przyjęło zniesienie kary śmierci w marcu br. stosunkiem 191-163, jednak nie wystarczyło to do większości dwóch trzecich do odrzucenia weta.
W obronie kary smierci senator stanu Ryszard Russman powiedział, że New Hampshire rozważnie podchodzi do tej sprawy - ostatnia egzekucja odbyła się w tym stanie w roku 1939 - i że stanowe kary promują sprawiedliwość.
"Nie możemy odwracać się tyłem do ofiar i rodzin tych ofiar" - powiedział. - "Może zabrzmi to szorstko, ale myślę, że służy to właściwym celom".
Kara śmierci w New Hampshire obejmuje tylkoo niewielką liczbę przestępstw, włączając w nie morderstwo oficera policji na służbie, morderstwo na zamówienie i morderstwo podczas gwałtu lub usiłowania gwałtu.
New Hampshire ma średnią roczną zabójstw na poziomie 21 osób za ostatnią dekadę. Około połowa z nich  związana jest z przemoca w rodzinie czy w obrębie domostwa i większość z nich nie jest karana karą śmierci.
Paweł Cassell, profesor Wydziału Prawa uniwersytetu stanowego Utah, wspierający zwolenników kary śmierci, oświadczył, że stanowe regulacje prawne powstrzymają bliższemu przypatrywaniu się narodowym wskaźnikom.
"Oczywiste jest, że pewne stany dokonują przeglądu swojego stosowania kary śmierci, by być pewnym, że przeprowadzają ją w sposób bezstronny i właściwy" - powiedział. "Uważam, że kiedy ten przegląd zostanie dokonany, wszyscy zgodzą się, że procedury stosowania kary śmierci, które posiadamy, są najbardziej bezstronnymi w całym naszym obecnym systemie prawnym".

Do góry...>>


Prawo amerykańskie

Kara śmierci coraz popularniejsza

Wojciech Sadurski z Ithaki, USA

W marcu br. Nowy Jork jako trzydziesty ósmy stan w USA przywrócił w swoim ustawodawstwie karę śmierci. Od 1976 r. , kiedy Sąd Najwyższy zmienił swoje wcześniejsze stanowisko, uznające karę śmierci za niezgodną z Konstytucją USA, trend na rzecz przywrócenia tej kary stopniowo nasilał się w Stanach Zjednoczonych. W tej chwili w celach śmierci w całym kraju przebywa dwa tysiące siedmiuset skazanych, oczekujących na wynik apelacji lub podania o łaskę.

Tylko w latach 1972-1976 kara śmierci była w USA prawnie uznana za niezgodną z konstytucją; obecnie jej wprowadzenie i stosowanie należy do kompetencji władz poszczególnych stanów. Wraz z nasilaniem się tendencji konserwatywnych w amerykańskiej opinii publicznej coraz mniej zostaje stanów bez kary śmierci. Jedna rzecz rzuca się w oczy każdemu, kto przegląda amerykańskie statystyki dotyczące kary śmierci: rozbieżności w stosowaniu jej w poszczególnych stanach. W dziewięciu południowych stanach wykonuje się 90 proc. wszystkich amerykańskich egzekucji, z drugiej strony - w ponad połowie stanów północnych, w których formalnie istnieje kara śmierci, nikogo nie stracono po 1976 r.

Na czoło w surowości zdecydowanie wysuwa się Teksas, w którym np. w 1993 r. wykonano 45 proc. wszystkich egzekucji amerykańskich. Ale nawet w samym Teksasie panują dysproporcje, nie dające się wytłumaczyć różnym poziomem przestępczości. W dwóch największych miastach stanu w Houston stracono 37 przestępców, podczas gdy w Dallas (którego ludność jest o 1/ 3 mniejsza niż liczba mieszkańców Houston) - zaledwie pięciu.

Dla krytyków kary śmierci te dysproporcje są dowodem, że jest ona stosowana w sposób bardzo arbitralny, uzależniony od politycznych poglądów lokalnych oskarżycieli i sędziów, a życie oskarżonego zależeć może od tego, w jakiej miejscowości jest sądzony.

Gdzie uderzy piorun

Obrońcy kary śmierci odpowiadają, że nie jest to żadna "arbitralność", ale wynik tego, że we wszystkich stanach prokuratorzy domagają się jej w bardzo niewielkim ułamku spraw, w których jest ona przewidziana. Dlatego wszelkie statystyczne uogólnienia są nieuzasadnione. Co roku w USA dokonuje się ok. 22 tys. zabójstw, 18 tys. morderców jest aresztowanych, z czego nie więcej niż 300 zostaje skazanych na karę śmierci, a egzekucji jest przeciętnie około 50- 60. Jakiekolwiek próby racjonalnego przewidzenia prawdopodobieństwa takiej egzekucji w poszczególnych wypadkach są więc skazane na niepowodzenie. "Jak można przewidzieć, że piorun strzeli w jednego oskarżonego, a nie w drugiego? " - pyta retorycznie profesor Victor Streib z wydziału prawa stanowego uniwersytetu w Cleveland.

Dodaje on jednak, że pewne czynniki mogą pomóc przewidzieć, kto uniknie kary śmierci. Do najważniejszych należą - jego zdaniem - kwalifikacje obrońcy, a to z kolei związane jest z możliwościami finansowymi oskarżonego. Oskarżeni w sprawach karnych należą często do najbiedniejszych grup społecznych, zazwyczaj więc reprezentowani są w sądzie przez słabych, marnie opłacanych adwokatów. Tymczasem kwalifikacje adwokata mogą być - dosłownie - sprawą życia lub śmierci. W 1993 r. odbyły się dwie odrębne rozprawy karne w tym samym okręgu sądowym w stanie Georgia, w odstępie kilku tygodni, przeciwko dwóm oskarżonym o udział w tym samym morderstwie. Obrońcy Machettiego zręcznie wykorzystali uprawnienia adwokatów do wpływu na dobór przysięgłych i ich klient dostał dożywocie. Adwokat Smitha nie znał niedawnego orzeczenia Sądu Najwyższego, przyznającego obrońcom w sprawach zagrożonych karą śmierci specjalne uprawnienia dotyczące wpływu na skład ławy przysięgłych. Smitha skazano na śmierć i wyrok wykonano.

Jakość adwokatów jest funkcją wyłącznie możliwości finansowych oskarżonego. Oto interesujące zestawienie: w dziewięciu stanach południowych trzy czwarte wszystkich oskarżonych w sprawach zagrożonych karą śmierci reprezentowanych przez obrońców z urzędu dostaje karę śmierci. Tymczasem kara ta wymierzana jest tylko jednej trzeciej oskarżonych bronionych przez adwokata opłacanego prywatnie.

Rasowe dysproporcje

Zdaniem wielu ekspertów kolor skóry oskarżonego bynajmniej nie jest drugorzędnym czynnikiem w określaniu szans uniknięcia kary śmierci. Jeszcze ważniejszym jest kolor skóry ofiary. Od czasu przywrócenia kary śmierci w 1976 r. 85 proc. wszystkich osób, na których wykonano wyroki śmierci, to przestępcy winni zabójstwa białych, podczas gdy połowa wszystkich ofiar zabójstw w USA to Murzyni. W ciągu tych osiemnastu lat stracono 88 czarnych morderców, których ofiarami byli biali, a tylko dwóch białych, których ofiarami byli Murzyni. Dysproporcja ta nie ma żadnego związku ze statystykami popełnianych zabójstw. Jeśli więc czynniki rasowe determinują orzekanie o karze śmierci - i jej wykonywanie - to jest to powiązanie nieco inne od tego, które traktowano tradycyjnie jako koronny argument przeciwko karze śmierci. Tradycyjnie bowiem krytycy kary śmierci uważali, że jest ona nieproporcjonalnie często orzekana przeciwko czarnym oskarżonym. Tymczasem okazuje się, że większe znaczenie może mieć kolor skóry ofiary. Czy oznacza to, że system wymiaru sprawiedliwości przywiązuje większą wartość do życia białego niż Murzyna?

Badania nad związkami między rasą a karą śmierci dowodzą także, że ów "antymurzyński" efekt kary śmierci występuje nie tylko na etapie orzekania o winie przez ławę przysięgłych - co jest najbardziej widocznym, publicznym etapem procesu karnego - ale na etapie wcześniejszym, w którym oskarżyciel decyduje o sposobie zakwalifikowania przestępstwa w akcie oskarżenia i o karze, jakiej będzie się domagał.

Badania dowodzą wreszcie, że powiązanie między rasą a karą śmierci widoczne jest tylko w niektórych typach przestępstw, np. jednej czwartej wszystkich zabójstw, za które grozi kara śmierci. Powiązanie to jest najsłabsze, gdy kara śmierci jest orzekana bardzo rzadko (np. w zabójstwach w afekcie albo w bójce) albo bardzo często (np. w zabójstwach wielokrotnych lub dokonanych z wyjątkowym okrucieństwem) . W sprawach, które nie mieszczą się w tych dwóch kategoriach granicznych - np. w wypadkach zabójstw przy rabunku sklepu - względy rasowe mogą mieć natomiast rozstrzygające znaczenie. Decyduje tu jednak w większym stopniu rasa ofiary niż sprawcy zabójstwa.

Swego czasu kwestię ewentualnego dyskryminacyjnego charakteru kary śmierci rozważał Sąd Najwyższy. W 1987 r. obrońcy czarnego skazanego ze stanu Georgia powołali się w swej apelacji do Sądu Najwyższego na wyniki badań, wskazujące na statystyczne korelacje między rasą oskarżonego lub ofiary a karą śmierci. Głównym argumentem obrony w sprawie McCleskey przeciwko Kempowi było to, że kara ta niezgodna jest z konstytucyjną gwarancją równości wobec prawa. Sąd Najwyższy odrzucił jednak ten argument, twierdząc, że dyskryminacja musi być udowodniona wodniesieniu do danego, konkretnego skazania, a nie tylko przez statystyczne prawidłowości.

Wyrok ten zapadł większością głosów pięć do czterech. W zdaniu odrębnym sędzia William Brennan napisał m. in. : "Na pewno w którymś momencie przed rozprawą Warren McCleskey pytał swego adwokata, czy prawdopodobne jest, że ława przysięgłych skaże go na śmierć. Szczera odpowiedź na to pytanie nie mogła być dla niego przyjemna. Szczerość wymagałaby bowiem stwierdzenia, że kolor skóry ofiary McCleskeya prawdopodobnie zadecyduje o tym, czy dostanie on karę śmierci. Odpowiedź tę można by formułować na wiele sposobów, ale McCleskey na pewno uchwyciłby główną konkluzję: istnieje duża szansa, że rasa zadecyduje o tym, czy będzie on żył czy umrze".

Drożej niż więzienie

Co do jednego nie ma różnicy zdań wśród zwolenników i przeciwników kary śmierci: jest to kara bardzo droga. Koszty sądowe, wynikające ze szczególnie rygorystycznych gwarancji sprawiedliwego wyroku skazującego przestępcę na śmierć, są bardzo wysokie. Dokładnie dwa razy wyższe niż alternatywna kara, czyli dożywocie albo długoterminowe więzienie.

Grupa naukowców Uniwersytetu Duke w Karolinie Północnej doszła do takiego właśnie wniosku: podatnicy wykładają dwa razy tyle na koszty związane ze skazaniem i egzekucją jednego zbrodniarza co na koszty związane z wykonaniem 20-letniego wyroku pozbawienia wolności. Paradoksalne? Tylko na pozór. Jak tłumaczy profesor Franklin Zimring, dyrektor Instytutu Prawnego na Uniwersytecie Berkeley: "Koszty utrzymania i stosowania kary śmierci są zawsze wyższe niż koszty systemu, w którym kary śmierci nie ma, z tego prostego powodu, że prawnicy kosztują więcej niż strażnicy więzienni".

Wiąże to się ze specjalną procedurą karną, stosowaną w wypadkach zagrożonych karą śmierci. Niedotrzymanie bardzo rygorystycznych gwarancji procesowych prowadzi do unieważnienia wyroku przez Sąd Najwyższy, ale z kolei przestrzeganie tych reguł powoduje, że proces trwać może wiele lat. W Teksasie stracono niedawno przestępcę, który przez 18 lat walczył o zmianę wyroku. To był szczególny przypadek, ale w skali całego kraju przeciętny okres dzielący wydanie wyroku od egzekucji i takwynosi 7 lati 10 miesięcy. W Karolinie Północnej, skąd wywodzi się wspomniane studium na temat kosztów kary śmierci, procedura przewiduje dziewięć etapów postępowania, niektóre z nich mogą być kilkakrotnie powtarzane.

To powoduje, że czas przeznaczony na sprawy prowadzące do kary śmierci nie pozostaje w żadnej proporcji do liczby tych spraw. Sędziowie stanowego Sądu Najwyższego w Kalifornii poświęcają prawie połowę swego czasu każdego roku na rozpatrywanie apelacji od wyroków śmierci (w tym stanie od 1976 r. stracono dwie osoby) . A czas sędziów jest bardzo drogi. Jeśli dodać do tego wynagrodzenie adwokatów i inne koszta sądowe, nie dziwi, że sama tylko Kalifornia wydała już setki milionów dolarów na koszty związane z ponad tysiącem spraw, w których oskarżyciel żądał kary śmierci.

Krytycy mówią, że pieniądze te można wydać dużo lepiej: na przykład na prewencję lub na wzmocnienie policji. Ale obrońcy kary śmierci uważają, że pieniądze nie grają tu roli. Jeden z członków stanowej legislatury w Nowym Jorku Anthony Seminerio powiedział w dyskusji nad wprowadzeniem kary śmierci w tym stanie: "Nie obchodzi mnie to, czy ona kosztuje więcej. Nie obchodzi mnie to, jeśli tylko zbrodniarz zapłaci swoim życiem".

Mit odstraszania

Tradycyjnie wśród prawników i naukowców nie ma zgody co do tego, czy kara śmierci spełnia swe najbardziej oczywiste zadania: odstrasza potencjalnych morderców. Jedni - powołując się głównie na zdrowy rozsądek - przekonani są o jej efektywności w zniechęcaniu potencjalnych przestępców. Inni twierdzą, że skuteczność kary śmierci jest mitem, którego nie potwierdzają żadne statystyki: nie ma statystycznej korelacji między przywróceniem kary śmierci a spadkiem liczby zabójstw.

Istnieją nawet badania, które dowodzą, że egzekucje wręcz przyczyniają się do wzrostu przestępczości. Kryminolodzy Bowers i Pierce udowodnili niedawno, na podstawie badań z 56 lat w stanie Nowy Jork, że w miesiącu następującym bezpośrednio po każdej egzekucji dochodzi przeciętnie do dwóch "dodatkowych" morderstw w porównaniu z innymi okresami. Henry Morgenthau pisał w"New York Timesie": "Ze względu na swój nieludzki i brutalny charakter egzekucje w większym stopniu przyczyniają się do morderstw, niż im zapobiegają".

"Aby kara śmierci pełniła funkcje odstraszające, musielibyśmy wymierzać ją dużo częściej i w dużo szybszym procesie - na to zaś nasze zasady sprawiedliwej procedury sądowej nie pozwalają" - powiedział "Rz" profesor Stephen Garvey z Uniwersytetu Cornell w Ithace, jeden z najwybitniejszych autorytetów amerykańskich w tej dziedzinie. Zdaniem Garveya, odstraszająca funkcja wszelkiej kary jest efektem przede wszystkim dwóch czynników: pewności, że w każdym wypadku popełnienia przestępstwa wymierzona zostanie kara, i szybkości jej wymierzenia. Przy karze śmierci żaden z tych czynników nie wchodzi w grę. Stosunkowo niewielki procent wszystkich zabójstw kończy się karą śmierci, a jeśli już nawet dochodzi do wydania takiego wyroku, okres między nim a egzekucją jest bardzo długi. "Kara śmierci mogłaby u nas zapewne pełnić funkcje odstraszające, gdybyśmy orzekali ją tak często i tak szybko jak w Chinach - mówi Garvey. - Ale nasz system wymiaru sprawiedliwości jest jedną z wielu rzeczy, które - na szczęście - odróżniają nas od Chin".

Oburzenie moralne

W ostatecznym rachunku decydujące znaczenie w amerykańskiej debacie nad karą śmierci mają nie argumenty o jej skuteczności, ale argumenty o sprawiedliwości. W swej decyzji w sprawie Gregg przeciwko stanowi Georgia w 1976 r. Sąd Najwyższy uznał, że kara śmierci zgodna jest z konstytucją, jako wyraz "moralnego oburzenia społeczeństwa wobec szczególnie karygodnego postępowania". Względy odstraszającej funkcji nie odegrały żadnej roli w argumentacji sędziów głosujących za przywróceniem prawa stanów do ustanawiania kary śmierci w swych kodeksach karnych. Żadnej roli nie odegrał też argument o konieczności ochrony społeczeństwa przed groźnym przestępcą, którego trzeba fizycznie wyeliminować.

Na argumenty, że zadawanie śmierci w aureoli państwowego majestatu jest barbarzyństwem, zwolennicy tej kary mówią, że społeczne poczucie sprawiedliwości domaga się egzekucji najbardziej brutalnych morderców. W swej kampanii na rzecz jej przywrócenia w stanie Nowy Jork gubernator George Pataki wielokrotnie powoływał się na przykład niedawnego brutalnego zabójstwa 16-letniego ucznia żydowskiego Ari Halberstama na moście brooklyńskim w Nowym Jorku. "Jest niegodziwością, że Devorah i David Halberstamowie nie mogli doczekać się sprawiedliwości dla ich syna zamordowanego przez terrorystę, bo nie mieliśmy w naszym stanie kary śmierci". Takie argumenty przeważają obecnie w USA nad protestami krytyków egzekucji w majestacie prawa.

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 07.04.1995 r.

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona ??.??.2001 r.