Strona główna

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Morderstwo kolegi za dwie torebki marihuany - 02.2005 r.

Aktualizacja 19.03.2005 r.

Zabili z zimną krwią

Nie kryli swoich makabrycznych planów. Ale nikt się tym nie przejął.

Czterej młodzi mordercy tłumaczą się teraz, że to brutalne filmy kryminalne i historie o gangsterskich porachunkach skusiły ich do zaplanowania i okrutnego zamordowania 22-letniego Ernesta. Wszyscy pochodzą z tzw. dobrych rodzin.

Dzień 18 lutego cała czwórka zapamięta pewnie na zawsze. To, co zrobili wtedy w piątek, miało po kilku tygodniach odmienić całe ich dalsze życie. Wojciech K. (20 l.), Aleks M. (21 l.), Marcin K. (19 l.) i Jakub J. (21 l.) zwabili do letniskowego domku przy ul. Kokosowej na warszawskim Ursynowie swego kolegę, Ernesta P. (22 l.). - Pierwszemu z nich chłopak zabrał kilka dni wcześniej warte góra 60 zł dwie torebki marihuany - opowiada policjant wydziału zabójstw Komendy Stołecznej zajmującego się sprawą. - Wojciech K. postanowił się zemścić.

- Wiedzieliśmy, że jeżeli go nie wykończymy, to on wykończy nas - tłumaczyli się potem, niczym rasowi gangsterzy, przesłuchującym ich policjantom.

W letniskowym domku na Ursynowie zaczęli okładać Ernesta P. kijami bejsbolowymi. Co pewien czas sprawdzali, czy ich ofiara jeszcze żyje. - Gdy połamały się im bejsbole, w ruch poszła siekiera - relacjonuje warszawski policjant. - Mężczyznę raniono w głowę i w plecy.

Zakopali żywcem

Potem Ernesta P. mordercy wrzucili do wykopanego wcześniej w podłodze letniaka dołu. Jeszcze żył, więc przydusili go łopatą i przysypali piachem. Dwa dni później kupili dwa worki cementu. Rozrobili go w wannie i wybetonowali podłogę. - Tak powstała prowizoryczna mogiła ich kolegi - opowiada policjant.

Kilka dni później urządzili w domu huczną imprezę.

W czwartek, 17 marca policjanci z miejscowej komendy wpadli na trop morderstwa. Odnaleziono wmurowane w podłogę ciało 22-latka. Sprawą zajął się wydział terroru i zabójstw Komendy Stołecznej. W kilka godzin ustalono nazwiska zabójców.

Chłopcy z dobrych domów

- Ku naszemu zdumieniu okazało się, że wszyscy pochodzą z dobrych domów. Jeden studiuje, drugi uczy się wieczorowo, a pozostali pracują - tłumaczy policjant.

Okazało się też, że ojcowie dwóch z nich są zawodowymi wojskowymi. Policjanci długo nie mogli uwierzyć, że ci na pozór spokojni i normalni ludzie mogli się dopuścić tak makabrycznej i w szczegółach przemyślanej zbrodni. - Gdy pytaliśmy skąd pomysł na taki sposób zabicia kolegi, wyjaśniali, że z gangsterskich filmów - opowiada nam oficer zajmujący się sprawą.

Sprawcy zabójstwa Ernesta P. odpowiedzą za morderstwo. Sprawiedliwości nie unikną też trzy inne osoby, które wiedziały o ich planach i nie powiadomiły o tym policji.

Z nimi już dawno musiało się dziać coś złego

- mówi psycholog dr Katarzyna Korpolewska

- Dlaczego młodzi ludzie z "dobrych domów" popełnili taką zbrodnię?

- Narkotyki są silnym motorem pobudzenia tego typu zachowań. Ale, jeśli morduje ktoś na głodzie, to zwykle robi to w afekcie. Tutaj mamy do czynienia z bestialstwem, które trudno wytłumaczyć działaniem na głodzie narkotycznym.

- Co więc sprawiło, że wykonali straszliwy plan?

- To nie zrodziło się z dnia na dzień. Pomysły wcześniej kiełkowały w ich głowach. Działo się z nimi coś złego, tylko nikt tego nie zauważył.

- Filmy mogły ich inspirować?

- Myślę, że ta zbrodnia nie byłaby tak okrutna, gdyby nie było wzorców wziętych z mediów. Przekazy medialne mocno oddziałują na wyobraźnię młodych ludzi. Na filmie czy w grze komputerowej można zabić bez konsekwencji. Z badań wynika, że pokazywanie przemocy ma duży wpływ na psychikę i późniejsze stosowanie agresji w życiu przez dzieci i młodzież.

- Koledzy wiedzieli o ich planach. Nic nie zrobili.

- Takie postępowanie świadczy o tym, że nikomu z dorosłych nie ufali.

- Jak zaradzić tragediom?

- Z dziećmi trzeba rozmawiać, poznawać je. (...)

Piotr Sieńko, Grażyna Zawadka

Za "SE" z dn. 19.03.2005 r.


Zwłoki w betonie

Ciało młodego mężczyzny znaleziono wczoraj pod podłogą domku przy ul. Kokosowej 6 na Ursynowie. - To przestępcze porachunki - oceniają policjanci.

Funkcjonariusze z komendy na Mokotowie dostali informację, że w niewielkim drewnianym domku na działkach mogło dojść do zbrodni, a ciało ofiary ukryto na miejscu. Policjanci przeszukali opuszczoną posesję. W jednym z pokoi natknęli się na świeżo wylaną betonową podłogę. Gdy zaczęli ją rozkuwać, pod cienką warstwą znaleźli zwłoki mężczyzny. Został pchnięty nożem.

Funkcjonariusze nie chcieli wczoraj mówić, kim jest ofiara. - Nie mamy pewności. Ciało jest w stanie rozkładu. Specjalistyczne badania potwierdzą dane ofiary -mówi policjant. Z naszych informacji wynika, że to 23-letni Eryk P., mieszkaniec Mokotowa. Zaginął kilka tygodni temu.

Okoliczni mieszkańcy mówią, że działkę, na której doszło do zbrodni, ponad rok temu opuścili państwo F., którzy przenieśli się do Baniochy.

- W domku tym od pewnego czasu mieszkali młodzi, łysi mężczyźni. Przyjeżdżali samochodem, spali tam - opowiada sąsiad. Inny dodaje, że pojawiał się tam także elegancko ubrany mężczyzna.

Z ustaleń "Rz" wynika, że na działce mogli spotykać się handlarze narkotyków. - Nie jest wykluczone, że do zabójstwa doszło właśnie z powodów rozliczeń za narkotyki - mówi prowadzący śledztwo. Policja zatrzymała pierwsze osoby podejrzewane o udział w zbrodni.

BLIK, KOZ

Za "Rzeczpospolita" z dn. 18.03.2005 r.


Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 19.03.2005 r.