Morderstwo sprzedawcy okien w Warszawie - październik 2002
|
Aktualizacja 01.03.2003 r. Poćwiartował zwłoki, bo nie lubi ludzi? 52-letni Wojciech S. jest podejrzany o morderstwo sprzedawcy okien z Gdańska. Zatrzymali go policjanci z wydziału zabójstw, a sąd aresztował wczoraj na trzy miesiące. W październiku zeszłego roku w lasku na Kole znaleziono poćwiartowane ludzkie szczątki. Tylko przez przypadek ta wstrząsająca zbrodnia ujrzała światło dzienne. W sobotę 12 października 2002 r. mieszkaniec Woli wyszedł z psem na spacer. W pewnej chwili zauważył jak z lasu wyszedł lis. Zwierzę ciągnęło coś za sobą. Okazało się, że lis trzyma w pyskuÉ ludzką nogę. Policjanci w zaroślach znaleźli jeszcze drugą nogę i korpus. Lekarz sądowy ocenił, że zwłoki mężczyzny przeleżały w lesie trzy tygodnie. Dla policjantów podstawową sprawą było ustalenie tożsamości ofiary. Jednak identyfikacja była utrudniona, gdyż wśród ludzkich szczątków brakowało głowy, dłoni i stóp. Policjanci przeszukali bazy osób zaginionych. W końcu ustalili, że ofiarą może być pochodzący z Gdańska Jacek D. Potwierdziły to później badania DNA. Jacek D. pracował w Warszawie jako sprzedawca okien. Policjanci sprawdzili z kim handlował. Dzięki temu trafili do 52-letniego Wojciecha S. Mężczyzna, z wykształcenia ślusarz, miał w domu ciekawą bibliotekę: dzieła filozofów i podręczniki z dziedziny medycyny i kryminologii. - Zatrzymany, mówiąc delikatnie, ma dziwne poglądy. Generalnie nie lubi ludzi - mówi jeden z policjantów. - Prawdopodobnie poczuł się oszukany przez Jacka D. i dlatego go zabił. Piotr Molga Dziennik "Super Express" z dn. 28.02.2003 r. |
strona utworzona 01.03.2003 r.