Morderstwo Jolanty Brzozowskiej w 1996 r.

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja

Sąd Najwyższy
Dożywocie dla morderców Jolanty Brzozowskiej utrzymane

Przyszli, by zabić

Sąd Najwyższy nie uwzględnił wczoraj skarg kasacyjnych wniesionych przez obrońców trojga młodych ludzi skazanych za okrutne zabójstwo Jolanty Brzozowskiej. Tym samym orzeczone wobec nich kary dożywotniego więzienia stały się ostateczne. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będą się mogli starać dopiero po dwudziestu pięciu latach pobytu za kratami.
Do zbrodni doszło 19 stycznia 1996 r. na warszawskim Tarchominie. 22-letnia Jolanta Brzozowska zginęła od ciosów kijem bejsbolowym i ran zadanych nożem kuchennym. Bandyci uderzyli ją co najmniej siedem razy w głowę i zadali 12 ciosów nożem, m.in. w okolice oczu. Biegli orzekli, że nawet gdyby pomoc nadeszła natychmiast, to i tak nie byłoby szans na uratowanie napadniętej. Sprawcami okazali się uczniowie klasy maturalnej jednego ze stołecznych techników, którzy chcieli zdobyć pieniądze na studniówkę.
W marcu 1998 r. Marcin Murawski, Robert Gołębiowski i Monika Osińska zostali skazani na dożywotnie więzienie.
- Jako żywo nie pamiętamy takiej sprawy, bo nawet jeśli zamierzali zabić, to przecież nie musieli zadawać tak strasznych obrażeń, pastwić się w niewyobrażalny sposób. Jak można tak postępować? Doświadczony kryminalista by tak nie zrobił - mówił wówczas sędzia uzasadniający wyrok. Kilka miesięcy później utrzymał to orzeczenie w mocy Sąd Apelacyjny.
Od tych wyroków kasacje złożyli wszyscy obrońcy, wnosząc o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym. Sugerowali, że wbrew odpowiednim przepisom nie uwzględniono wcześniej młodego wieku oskarżonych oraz faktu, iż nie są oni kompletnie zdemoralizowani, i w konsekwencji zastosowano najsurowszą sankcję. Adwokat Osińskiej przekonywał, że niesłusznie przypisano jej dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Przypomniał opinię biegłych, z której mogło wynikać, iż chciała tylko uczestniczyć w rozboju. Zarzucił też sądowi pierwszej instancji, że dopuścił do tendencyjnego przedstawiania oskarżonej przez mass media. Skrytykował ponadto działania przedstawiciela społecznego wywodzącego się ze Stowarzyszenia Przeciwko Zbrodni im. Jolanty Brzozowskiej.
Obrońca Murawskiego wskazał, iż sądy przeszły do porządku dziennego nad tym, iż jego klient po aresztowaniu ujawnił wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, powinien więc skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary.
O oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnych wniósł Stefan Szustakiewicz, prokurator Prokuratury Krajowej. Wszystkie określił jako powielenie skarg apelacyjnych. Poparli go mec. Jerzy Biejat, pełnomocnik siostry zamordowanej, i Andrzej Zaniewski, przedstawiciel społeczny.
Sąd Najwyższy oddalił wszystkie skargi. Dwie z nich - obrońców Gołębiowskiego i Osińskiej - uznał za oczywiście bezzasadne. Podzielił pogląd wyrażony przez wcześniej wyrokujące sądy, że cała trójka działała w zamiarze bezpośrednim zabójstwa i rabunku. - To nie może budzić najmniejszych wątpliwości - podkreślił przewodniczący pięcioosobowego składu orzekającego dr Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej SN. Świadczą o tym przedmioty, jakie mieli ze sobą sprawcy, wykorzystane później do makabrycznego zabójstwa, a poza tym fakt, iż ofiara znała Murawskiego i zapisała personalia późniejszych oprawców. Gdyby przeżyła, na pewno by ich zidentyfikowała. - Wszystko to dowodzi, iż przyszli, by zabić - argumentował w uzasadnieniu postanowienia sędzia Paprzycki.
SN odrębnie potraktował kasację obrońcy Murawskiego i uznał ją za bezzasadną. Za rzeczywiście istotny uznał bowiem problem rozumienia krytykowanego przez doktrynę i praktykę przepisu o zastosowaniu nadzwyczajnego złagodzenia kary w wypadku ujawnienia przez sprawcę w śledztwie wszystkich istotnych okoliczności dotyczących zdarzenia, a nie znanych organom ścigania. W ocenie SN Murawski tego wymogu nie spełnił, bo prowadzący śledztwo jeszcze przed jego aresztowaniem poznali wspomnianeokoliczności.
Poza możliwościami - uznał SN - jest ocena, czy nawet najbardziej nieprofesjonalne relacje przedstawicieli mediów miały wpływ na treść zaskarżonych orzeczeń. SN odrzucił również negatywną ocenę roli odegranej w procesie przez przedstawiciela społecznego.

Jan Ordyński

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 25.01.2001 r.


Sąd Najwyższy utrzymał kary dożywocia dla trojga zabójców Jolanty Brzozowskiej. Wyrok jest ostateczny.

Monika Osińska ps. "Osa", Marcin Murawski ps. "Jogi" oraz Robert Gołębiowski ps. "Gołąb" zostali skazani na dożywocie za to, że z wyjątkową brutalnością zabili młodą pracownicę jednej z warszawskich firm Jolantę Brzozowską. Włamali się do mieszkania na warszawskim Tarchominie dlatego, że - jak mówili - potrzebowali pieniędzy na studniówkę; wszyscy uczyli się wtedy w jednym z liceów zawodowych.
Sąd Okręgowy w Warszawie nie znajdując dla nich żadnych okoliczności łagodzących skazał ich w 1997 r. na dożywocie. Wyrok ten utrzymał także Sąd Apelacyjny, jednak obrońcy skazanych walczyli o złagodzenie kar. W środę, przed Sądem Najwyższym odbyła się kasacja od wyroku.
Zbrodnia dokonana na Joli Brzozowskiej doprowadziła do powstania w Polsce społecznego ruchu przeciwko przemocy, który przyjął nazwę Stowarzyszenia Przeciwko Zbrodni im. Brzozowskiej. Kieruje nim Krzysztof Orszagh, szwagier zamordowanej dziewczyny, który dziś jest Rzecznikiem Praw Ofiar.

(PAP)

24-01-2001 15:06

Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 25.01.2001 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 25.01.2001 r.