Morderstwo "rytualne" Doroty W. - 2002
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 20.10.2004 r. "Zabiłem, ale nie wiem co się stało" Ponowny proces buddysty Rajmunda P., oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swojej 24-letniej kochanki, rozpoczął się przed wrocławskim Sądem Okręgowym. Oskarżony ponownie przyznał się do zabójstwa. Odmówił jednak składania wyjaśnień, tłumacząc, że "ciągle nie rozumie, co stało się tamtego dnia". 45-letni Rajmund P., buddysta, terapeuta i dziennikarz, został oskarżony o wyjątkowo brutalne zabicie swojej 24-letniej kochanki - Doroty W., która początkowo była jego pacjentką. Mężczyzna zaczął najpierw dusić kobietę, potem ciało konającej obłożył kadzidełkami i odbył półgodzinne medytacje. Na ścianie napisał (prawdopodobnie krwią): "Jeśli mnie kocha, przeżyje. To karma 15.30". Potem zadał ofierze 31 ciosów siekierą i nożem m.in. w głowę, klatkę piersiową oraz szyję. Rajmund P. wyrokiem sądu I instancji został skazany na 15 lat więzienia. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił jednak ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wpłynęła na to m.in. nowa opinia biegłych psychiatrów. Twierdzą oni, że mężczyzna w chwili zabójstwa był "nie w pełni poczytalny". Wcześniej inni lekarze uznali P. za zdrowego. Do zabójstwa doszło w 2002 r. w mieszkaniu Doroty W. Oskarżony zaproponował kochance masaż i podczas jego wykonywania, zabił ją. Później wyszedł z mieszkania. O całym zajściu poinformował żonę, aby ją przekonać, że romans z kochanką został definitywnie zakończony. Kobieta uwierzyła mężowi dopiero wtedy, gdy pokazał zakrwawione rzeczy zamordowanej. Wówczas żona zawiadomiła policję. Za serwisem WP z dn. 15.09.2004 r. Sprawa rytualnego zabójstwa do ponownego rozpatrzenia Wrocławski Sąd Apelacyjny uchylił wyrok i zwrócił do ponownego rozpatrzenia sprawę Rajmunda Jacka P., który w ubiegłym roku został skazany na 15 lat więzienia za rytualne zabicie swojej 24-letniej kochanki. Proces musi odbyć się ponownie, bowiem pojawiła się nowa opinia biegłych psychiatrów, którzy twierdzą, że mężczyzna w chwili zabójstwa był "nie w pełni poczytalny". Wcześniej inni lekarze uznali P. za zdrowego. 45-letni Rajmund Jacek P. - buddysta, terapeuta i dziennikarz - został skazany w ubiegłym roku na 15 lat więzienia za wyjątkowo brutalne zabójstwo swojej kochanki Doroty W., która początkowo była jego pacjentką. Do zabójstwa doszło w 2002 r. w mieszkaniu Doroty W. Mężczyzna zaproponował kobiecie masaż, zaczął ją dusić, potem ciało konającej obłożył kadzidełkami i pół godziny medytował. Na ścianie napisał, prawdopodobnie krwią, "Jeśli mnie kocha, przeżyje. To karma 15.30". Potem zadał ofierze 31 ciosów siekierą i nożem m.in. w głowę, klatkę piersiową, szyję. Po wyjściu z mieszkania poinformował o wszystkim żonę, aby ją przekonać, że romans z kochanką został definitywnie zakończony. Kobieta uwierzyła w relację męża dopiero, gdy pokazał zakrwawione rzeczy zamordowanej. Wówczas żona zawiadomiła policję. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa, ale nie potrafił wytłumaczyć motywów swojego działania. Przewodnicząca składu sędziowskiego Sądu Apelacyjnego sędzia Barbara Krameris, uzasadniając wyrok, powiedziała, że w sprawie pojawił się nowy dowód w postaci nowej opinii biegłych lekarzy psychiatrów i psychologów. Opinia ta powstała na wniosek obrońcy Rajmunda Jacka P. Lekarze ci uznali, że oskarżony w momencie czynu był "nie w pełni poczytalny". - Powstała rozbieżność w opiniach lekarzy. Jedyni twierdzą, że oskarżony jest zdrowy. Drudzy, że nie w pełni poczytalny - wyjaśniła Krameris. Dodała, że sprawę musi zbadać sąd I instancji. - Sąd I instancji musi wezwać oba zespoły lekarzy. Skonfrontować ich opinie i przede wszystkim ustalić, jaki był stan psychiczny Rajmunda Jacka P. w chwili popełnienia czynu. W zależności od tego wydać stosowny wyrok - powiedziała przewodnicząca składu sędziowskiego. Za serwisem WP z dn. 07.07.2004 r. Mantra nie zadziałała "Jeśli mnie kocha, przeżyje, to karma 15.30" - taki napis znalazła policja na ścianie mieszkania Doroty W., obok leżały zwłoki dziewczyny. Zdanie to napisał w trakcie mordowania swojej kochanki Rajmund P. Mężczyzna zadał kobiecie 31 ciosów siekierą oraz nożem w okolice głowy, szyi i klatki piersiowej. W piątek Rajmund P. - buddysta, filozof, terapeuta - przyznał się do zabójstwa przed wrocławskim sądem. Jak wynika z relacji - jak przyznał sam oskarżony - dość chaotycznych, feralnego dnia mężczyzna odwiedził kobietę w jej mieszkaniu. Najpierw trochę rozmawiali, a nawet żartowali. "Później zaproponowałem Dorocie masaż. Zgodziła się i przygotowała wszystko do masażu" - tłumaczył podczas przesłuchań i wizji lokalnej Rajmund P. I właśnie w trakcie masowania kobiety oskarżony zaczął dusić studentkę wrocławskiej ASP. "W pewnym momencie poczułem, że wszystko odpływa. Co było dalej - nie pamiętam" - relacjonował oskarżony. Jak wynika z aktu oskarżenia, gdy kobieta konała, Rajmund P. obłożył jej ciało kadzidełkami i po napisaniu zdania na ścianie, rozpoczął półgodzinne medytacje. Najprawdopodobniej zaczął medytować ok. godz. 15.00. Jak wynika z napisu na ścianie, kobiecie dał czas, aby odżyła do 15.30. Później wziął z kuchni siekierę oraz nóż i zadał jej 31 ciosów. Gdy kobieta już nie żyła, wyszedł z mieszkania, zaś klucze wyrzucił do śmieci. Zabiciem kochanki "pochwalił się" żonie, do której chciał wrócić. Uważał też, że jego małżeństwo rozpadło się właśnie z powodu Doroty, która - jego zdaniem - była "samym złem". Zabójca chciał nawet pokazać żonie zwłoki kochanki, ale nie udało mu się znaleźć kluczy od mieszkania Doroty. Ostatecznie jako dowód zbrodni przedstawił żonie swoją zakrwawioną koszulę. Wtedy kobieta uwierzyła w opowieści męża i zawiadomiła policję. Podczas piątkowej rozprawy oskarżony nie potrafił niczego wyjaśnić. Powiedział, że nadal "nie rozumie tego, co się stało". Z Dorotą W. łączył go trzymiesięczny romans. Wspólnie też mieszkali. Później kochankowie rozstali się. Do zbrodni doszło w dwa tygodnie po zakończeniu znajomości. Nie wiadomo, po co Rajmund P. odwiedził Dorotę W. feralnego dnia. (iza) Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualnej Polski z dn. 17.01.2003 r. |
Proszę wybrać przejście:
strona utworzona 17.01.2003 r.