Morderstwo Stanisława B. w Zelwie w 2000 r.

Strona główna

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 17.12.2001 r.

Podwójny wyrok 25 lat za bestialski mord na znajomym

Sąd Okręgowy w Suwałkach utrzymał wyroki 25 lat więzienia dla dwóch głównych oskarżonych o bestialskie zabójstwo kolegi. Jego zmasakrowane zwłoki bez głowy znaleziono półtora roku temu nad jeziorem Zelwa na Suwalszczyźnie.

Sąd ograniczył skazanym prawo do warunkowego zwolnienia. Będą mogli opuścić więzienie dopiero po 20 latach. Na 10 lat sąd pozbawił ich praw publicznych. Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura domagała się dożywotniego pozbawienia wolności dla Krzysztofa D. oraz Wiesława J. "Oskarżeni działali ze szczególnym okrucieństwem. Przywiązali poszkodowanego do drzewa i przez kilka godzin bili go pięściami i kijem bejsbolowym, na koniec zadając kilka ciosów nożem. Po śmierci odcięli zwłokom głowę i połamali nogi" - argumentowała przed sądem prokurator.

Sąd uznał, że nie można jednoznacznie określić, który z mężczyzn zadał śmiertelne ciosy nożem, ale byli oni świadomi tego, że działają z zamiarem pozbawienia życia kolegi. Sąd podkreślił, że przywódczą rolę w realizacji zbrodni odgrywał poszukiwany listem gończym Witold Zdancewicz i jest to jedyna okoliczność łagodząca chroniąca oskarżonych przed najwyższym wymiarem kary.

Zbrodni dokonano w czerwcu ubiegłego roku. Grupa pięciu mężczyzn uprowadziła swego kolegę z Sejn, z którym czasem pili alkohol. Zarzucili mu kradzież noża Witolda Zdancewicza. Brat poszkodowanego zeznał przed sądem, że wiedział on o szczegółach wcześniejszego morderstwa, o które był oskarżony Zdancewicz.

Mężczyźni przywiązali ofiarę kajdankami do drzewa i skrępowanego bili przez kilka godzin, a sami pili przy ognisku alkohol. Zadali koledze ponad dwadzieścia silnych ciosów w głowę. Co chwila ktoś podchodził do drzewa i bił skrępowanego.

Przed zabójstwem oskarżeni wraz ze Zdancewiczem kazali dwóm pozostałym uczestnikom libacji iść do domu. Potem dwa razy ugodzili mężczyznę nożem w serce, w wyniku czego zmarł. Zapakowali zwłoki w folię i zawieźli na żwirowisko, gdzie odcięli głowę od ciała. Gdy nadal nie mogli go ułożyć w niewielkim dole, odrąbali jeszcze połamane nogi. Głowę zakopali w reklamówce kilometr dalej.

Suwalski sąd w styczniu skazał Krzysztofa D. i Wiesława J. na kary po 25 lat więzienia. Dwóch pozostałych na 7 i 6 lat pozbawienia wolności za zacieranie śladów i niepowiadomienie o przestępstwie organów ścigania. Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał, że należy jeszcze raz ocenić stopień odpowiedzialności za zbrodnię oskarżonych Krzysztofa D. i Wiesława J.

Suwalski sąd uznał w środę, że są oni winni morderstwa, chociaż nie można ustalić, który ze sprawców zadał śmiertelny cios. Sąd podobnie jak w styczniu zmienił kwalifikację z zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem na zabójstwo, gdyż dopiero po śmierci sprawcy pozbawili zwłoki głowy i połamali nogi.

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 13.12.2001 r.


Brutalne zabójstwo w Zelwie - prokurator żąda kary dożywocia

Najwyższej kary - dożywotniego więzienia - zażądała prokurator dla dwóch mieszkańców Suwalszczyzny, którzy odpowiadają przed sądem w Suwałkach za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem 38-letniego mężczyzny w lesie koło Zelwy.
Ciało Stanisława B. poćwiartowano i zakopano w dwóch różnych miejscach. Powodem zbrodni był prawdopodobnie nóż, który zamordowany miał ukraść jednemu ze swoich późniejszych zabójców.

"Za czyny takie nie ma kary, ponieważ nigdy nie będzie ona sprawiedliwa. Dożywotnie pozbawienie wolności będzie w ich przypadku najskuteczniejszym środkiem" - mówiła w poniedziałek prokurator Bożena Ożarowska na ostatniej rozprawie w tym procesie. Wyrok ma być ogłoszony w środę.

Prokurator oskarżyła czterech mężczyzn: karanego już wcześniej Krzysztofa D., Wiesława Piotra J., którym grozi dożywocie, oraz Wiesława J. i Marka M. Dla dwóch ostatnich prokurator zażądała 6 i 8 lat więzienia. Wszyscy odpowiadają dodatkowo za pozbawienie wolności ze szczególnym okrucieństwem.

Żaden z oskarżonych nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Przed sądem winą obarczali poszukiwanego listem gończym 27-letniego Ludwika Witolda Zdancewicza, zamieszkałego w PGR Sztabinki koło Sejn. Na to też powoływali się obrońcy oskarżonych, domagając się ich uniewinnienia.

Zabójstwa dokonano 19 czerwca ubiegłego roku w miejscowości Zelwa. Piątka mężczyzn w wieku 19-39 lat piła tam alkohol wraz ze swą późniejszą ofiarą. Doszło do kłótni, prawdopodobnie o nóż, który miał zginąć jednemu z nich.

Stanisław B. został przykuty kajdankami do drzewa. Skrępowanemu mężczyźnie pięściami oraz kijami zadano około dwadzieścia ciosów, głównie w twarz i głowę. Dwa razy wbito mu nóż w serce. Potem odcięto mu głowę i nogi.

Nagie zwłoki zamordowanego oraz jego głowę odkryto w dwu różnych miejscach, w żwirowisku koło wsi Wiłkokuk w gminie Giby, na skraju Puszczy Augustowskiej. W trakcie wizji lokalnej wskazał je jeden z oskarżonych.

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 29.01.2001 r.

 

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 02.02.2001 r.