Morderstwo 3-letniego Samuela i 5-letniej Miry w podwarszawskiej Zielonce - 06.2001 r.  

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 24.02.2003 r.

Ukrainiec skazany na dożywocie za dzieciobójstwo

Na dożywocie Sąd Okręgowy w Warszawie skazał w czwartek Andrija Barybina, 33-letniego artystę-malarza z Ukrainy, który w wyniku konfliktów z żoną-Polką i teściami zabił dwoje własnych dzieci. Obrona zapowiada apelację.

W czerwcu 2001 r. w podwarszawskiej Zielonce Barybin udusił i poderżnął gardła 5-letniej Mirze i 3-letniemu Samuelowi - swym dzieciom, które miał z żoną, Renatą G.-B. Ich małżeństwo nie układało się; wówczas byli już w separacji. Zdaniem oskarżenia, zabójstwo dzieci miało być aktem zemsty wobec żony i teściów.

"Nie ma jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla człowieka, który agresję kieruje ku swym dzieciom, a przecież to nie one, które go kochały i wierzyły mu, były powodem jego frustracji" - mówił w ustnym uzasadnieniu nieprawomocnego wyroku sędzia Piotr Janiszewski, przewodniczący składu sędziowskiego.

Sąd uznał, że do zabójstwa doszło "z motywacji zasługującej na szczególne potępienie", choć w chwili zbrodni Barybin miał "w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia swych czynów i kierowania nimi".

Przywołując słowa oskarżonego o konfliktach z żoną i teściami, sąd podkreślał, że "wyładowanie agresji na dzieciach musi wzbudzać szczególne potępienie". "Skierował swą agresję na Bogu ducha winne dzieci, małe osoby, które go kochały i wierzyły mu" - dodał sędzia Janiszewski.

Podkreślał, że Barybin "w istocie przyznał się do zarzucanego mu czynu". Bezpośrednio po zabójstwie mówił to bowiem mieszkańcom domu, w którym doszło do tragedii oraz policjantom; choć zarazem twierdził, że nie pamięta momentu samego czynu. Na rozprawie zmienił wyjaśnienia; mówił, że nie byłby zdolny do takiego czynu.

Według sądu, wina Barybina jest bezsporna, bo zamiar zabójstwa potwierdza sposób jego działania - duszenie dzieci, a następnie podcięcie im gardeł. "Gdy ktoś stosuje dwie takie 'metody', trudno mówić, że nie ma zamiaru pozbawienia życia" - mówił sędzia. Dodał, że według biegłych, dzieci zginęłyby już od samego duszenia. "Po co stosował takie 'metody' wobec małych dzieci, a nie przecież wobec dorosłych, którzy mogą się bronić?" - pytał.

Zdaniem sądu, ograniczona poczytalność Barybina w chwili czynu nie może być jedyną podstawą nadzwyczajnego złagodzenia kary (jak chciała obrona). Sędzia podkreślał, że oskarżony jest "w pełni władz umysłowych, tylko w chwili czynu nastąpiło sprzężenie emocji związanych z sytuacją rodzinną".

Ze względu na "społeczne oddziaływanie wyroku", sąd zezwolił mediom na publikację wizerunku i nazwiska oskarżonego.

Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora, by Barybin mógł ubiegać się o wyjście na wolność dopiero po 30 latach więzienia (zgodnie z prawem, będzie mógł złożyć taki wniosek po 25 latach).

Zarówno prokurator, który wnosił o dożywocie, jak i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (dziadków zamordowanych dzieci), wyrazili satysfakcje z wyroku i mówili, że nie będą apelować.

Apelację zapowiedział zaś obrońca. "Uważam, że sąd nie wziął pod uwagę istotnych okoliczności; agresja przeciw dzieciom wynikała z pewnej atmosfery, która była w tym domu; napięcia, jakie zostały stworzone, doprowadziły oskarżonego do takiego stanu" - mówił dziennikarzom mec. Henryk Pilarski. Według niego, kara jest zbyt surowa, zwłaszcza w kontekście ograniczonej poczytalności Barybina.(aka)

Za serwisami informacyjnymi portali Wirtualnej Polski, INTERII.PL z dn. 30.01.2003 r.


Stworzył piekło i chciał zginąć

Kiedy wraz z policjantami znalazł się już w radiowozie poprosił ich, by go zabili. - Dla mnie było jasne, że to on zabił i dlatego nie chce żyć - stwierdził Dariusz M., funkcjonariusz, który przyjechał do willi w Zielonce, gdzie odnaleziono nieżyjące dzieci, ofiary własnego ojca.

Policjant opowiadał o sprawie, jakby wszystko zdarzyło się kilka tygodni temu. Ze szczegółami. Nic dziwnego, nawet dla osób, które na co dzień spotykają się z zabójstwami, sprawa ta była wyjątkowo ohydna. Ofiarami przestępstwa są małe dzieci - trzyletni Samuel i pięcioletnia Mira.

Najpierw zostały uduszone, potem poderżnięto im gardła. Ich oprawcą, zdaniem prokuratora, jest ich ojciec. Ukraiński malarz, ponoć bardzo zdolny.

Czerwiec 2001 r. Policja w Zielonce dostaje zgłoszenie o morderstwie. Na miejsce zdarzenia pojechał m.in. Dariusz M. - Drzwi do domu były zamknięte - opowiadał wczoraj w sądzie. - Otworzyła je młoda kobieta. W głębi stał trzydziestokilkuletni mężczyzna, w ręce trzymał nóż.

Był to Andryi B. Policjanci obezwładnili mężczyznę i zaprowadzili go do radiowozu. Właścicielka posesji, znajoma oskarżonego, u której gościł, miała powiedzieć do funkcjonariuszy: - Panowie, sprawdźcie, co dzieje się z dziećmi. Są w pokoju na górze.

Dariusz M. i jego kolega byli pierwszymi osobami, które weszły do pokoju po zdarzeniu. Na łóżku leżały dzieci, jedno obok drugiego. - Były przykryte kołdrą - mówił Dariusz M. - Nie trzeba być lekarzem, by stwierdzić, że już nie żyją. Podczas śledztwa Andryi B. przyznał się do popełnienia zbrodni. Stwierdził, że skoro wszyscy twierdzą, iż to on jest sprawcą śmierci dzieci, to pewnie tak jest. Potem odwołał zeznania. Utrzymuje, że nic nie pamięta.

Biegli stwierdzili, iż w czasie zdarzenia oskarżony miał ograniczoną zdolność rozpoznania czynu. - On zabił z zemsty - mówiła w sądzie żona oskarżonego. - Kiedyś powiedział, że jeśli od niego odejdę, to całe życie będę żyła w piekle.

- Mąż był bardzo zazdrosny, ze względu na niego znacznie ograniczyłam kontakty towarzyskie -opowiadała. - Robił mi przesłuchania, nie pozwalał mi się uczyć, miał pretensje, że przygotowuję się do zajęć, a on nie ma w tym czasie z kim rozmawiać. Kiedyś nawet mnie uderzył.

Przyznała, że kochał swoje dzieci, a te kochały jego. Był dla nich dobry. Gdy jednak dłużej przebywały tylko z nim, zapominał o nich. Chodziły brudne, zaniedbane i głodne.

ANETA POLAK

Za dziennikiem "Życie Warszawy" z dn. 14.01.2003 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.01.2003 r.

UPR Unia Polityki Realnej kara śmierci partia konserwatyzm prawica bandytyzm,morderstwo, dożywocie, główna, szafot, stryczek, recydywa,
death penalty Poland sprawiedliwość wymiar sprawiedliwości sąd, jurysdykcja, prewencja, zbrodnia, mord